Gienek Loska, artysta, którego Polska poznała szerzej w I edycji „X-Factor”, od kilku miesięcy jest w śpiączce. Polska Fundacja Muzyczna prowadzi zbiórkę na leczenie muzyka. Być może artysta nie byłby w śpiączce, gdyby nie działania policji. Służby nie miały dla muzyka żadnej litości.

Gienek Loska doznał rozległego wylewu krwi do mózgu w maju tego roku. Na stół operacyjny w szpitalu trafił dopiero po 11 godzinach. W rozmowie z Wirtualną Polską Agnieszka Sawicka, partnerka Loski, przyznała, że w sprawie zagrożenia życia artysty białoruskie służby zachowały się skandalicznie.

Artysta odżywia się przez sondę. Słyszy i reaguje na dotyk, słowa, obecność bliskich. Loska przebywał w maju na Białorusi, odwiedzał m.in. swoją mamę. Do dziś pozostaje w swoim kraju, w domu w Białooziersku.

Gienek Loska w śpiączce. Służby zachowały się skandalicznie

Gienek Loska trafił do szpitala z powodu wylewu krwi do mózgu. W momencie, w którym dostał udaru, na miejscu najpierw pojawili się białoruscy policjanci. Mundurowi jednak, zamiast pochylić się nad cierpieniem człowieka w bardzo ciężkim stanie, nie okazali żadnej litości.

– Sytuacja była też taka, że zainteresowała się nim policja, która podejrzewała, że może był pijany i dlatego upadł. Próbowała nawet nieudolnie go cucić. Nie był pod wpływem alkoholu, widziałam wszystkie jego wyniki krwi – powiedziała Sawicka.

Sawicka przybliżyła okoliczności w jakich doszło do feralnego wylewu. Poza niechęcią służb do pomocy podkreśliła nieprzygotowanie białoruskich szpitali na przyjęcie pacjenta w potrzebie.

Szpitale nieprzygotowane na pacjenta z wylewem

– W szpitalu, do którego go zabrali, nie ma chyba nawet rentgena. Potem przewieźli go do szpitala odległego o 20-kilka kilometrów, gdzie nie mieli nawet tomografu. Pompowali mu przez sześć godzin glukozę, co oczywiście mu nie pomogło. Ostatecznie zawieźli go do Baranowicz, odległych o 200 km, tam natychmiast zrobiono mu operację, która trwała 5,5 godziny. Łącznie to dało 11 godzin, a wylew był bardzo rozległy – opowiada.

O to, by artysta mógł leczyć się w lepszych warunkach, zabiega Polska Fundacja Muzyczna. Przez swoje pośrednictwo obiecuje wsparcie, głównie pieniężne, dla przebywającego w śpiączce Gienka Loski. Samo leczenie w specjalistycznym ośrodku to koszt rzędu 3 tys. zł na miesiąc. Loska ma niewielką emeryturę, w przeliczeniu na złotówki, 550 zł. Stąd działania Fundacji i Sawickiej, by wesprzeć muzyka z publicznej zbiórki.

– Aktualnie celem PFM jest zbiórka środków dla Gienka, by zapewnić pieniądze na lekarstwa, preparaty wzmacniające, środki higieny i specjalne jedzenie. Gienek wymaga teraz całodobowej opieki i środków medycznych, a tego chora mama nie jest w stanie zapewnić. Dlatego potrzebna prywatna opieka pielęgniarska i rehabilitacyjna – to jest kosztowne. W przyszłości środki będą potrzebne na solidne leczenie i rehabilitację, bo trwamy w nadziei, że Gienek się całkiem wybudzi. Ma przecież dopiero 43 lata – czytamy w poście PFM na Facebooku.

Gienek Loska wygrał pierwszą edycję „X-Factor”. Cała Polska podziwiała wówczas ulicznego grajka, którego rockowy wokal wbijał w osłupienie.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Loska w śpiączce usłyszał o śmierci Kory. Żona zdradziła jego wstrząsającą reakcję
  2. Gienek Loska walczy o życie. „Jest w śpiączce, odżywia się przez sondę”
  3. Straszny wypadek przekreślił wszystko. Cała Polska walczy o uratowanie życia aktorki
  4. Gwiazdor TVP miał wylew! Żona troskliwie się nim opiekuje

Jej walkę ze śmiertelną chorobą obserwowały miliony... Zmarła, gdy się tego nie spodziewała


10 wczesnych symptomów choroby Alzheimera, których możesz nie dostrzegać

źródła: Fakt.pl

loading...

Zobacz również