Szokujące wyznanie znanego, polskiego dziennikarza. Był ofiarą księdza pedofila, porażające kulisy

Szokujące wyznanie znanego, polskiego dziennikarza. Był ofiarą księdza pedofila, porażające kulisy Źródło: youtube.com/ Muzyka Uwielbieniowa

Jeden z czołowych dziennikarzy, którego teksty publikuje Gazeta Wyborcza, zdecydował się na opowiedzenie o wielkim dramacie, który rozegrał się w jego życiu. Jak się okazuje, uwielbiany przez czytelników autor był w przeszłości wykorzystywany przez "pedofila w sutannie". Szczegóły, którymi podzielił się, są wstrząsające.

Gazeta Wyborcza od rana żyje wyznaniem swojego dziennikarza. Artur Włodarski, który od lat pracuje dla znanego dziennika postanowił wyznać, co przeżył jako 12-letnie dziecko i czego dopuścił się ksiądz Janusz Kremer, który go wykorzystał. Tak drastycznych słów ze strony przedstawiciela mediów nikt nie mógł się spodziewać.

Gazeta Wyborcza: jeden z czołowych dziennikarzy był w dzieciństwie ofiarą księdza pedofila

Janusz Kremer, który za swoją pedofilską działalność doznał śmierci z rąk ofiary w ramach samosądu, był osobą, która na zawsze zniszczyła życie Artura Włodarskiego. Dziennikarz znany z pracy dla "Gazety Wyborczej" przyznał, że w przeszłości był napastowany przez przedstawiciela duchowieństwa, który chciał go zgwałcić. Do sytuacji doszło, kiedy przyszły pracownik mediów miał 12 lat i wdał się w przyjacielską relację z jednym z księży. Jak się jednak okazało, duchownemu nie chodziło o nawiązanie nieszkodliwej relacji z chłopcem.

- Scena pierwsza: stoimy. Musiałem się zerwać, a on próbował mnie objąć. Coś mamrotał i chciał pocałować. Scena druga: ksiądz leży na podłodze, trzyma się za szczękę. Zdumiony, okrągłe oczy. Stół przewrócony, wszystko rozlane, rozsypane. Scena trzecia: „Coś się stało? Wszystko w porządku?” – jakaś kobieta szarpie mnie za ramię… na Nowym Świecie. Nie mam pojęcia, jak tam dotarłem. Chyba biegłem. Ostatnią sceną, był moment wejścia do domu - powiedział Włodarski.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

"Mój świat runął"

To, czego dopuścił się zboczeniec, na zawsze zmieniło psychikę chłopca. Z dziecka, które było bardzo wierzące, przerodził się w bardzo nieufnego instytucji Kościoła młodzieńca. Dziennikarz całkowicie zmienił swój punkt widzenia i już raz na zawsze porzucił religijność.

- Mój świat runął. Nigdy nikogo nie uderzyłem. I nagle - księdza! W umyśle 12-latka i w czasach PRL-u, gdzie Kościół był prawdą i dobrem, uderzyć księdza to prawie jak zamachnąć się na Boga. Powiedzieć rodzicom? Nie. Nie uwierzyliby. Sam nie mogłem uwierzyć. I sam z tym zostałem. Nawet gdy się wydało, że nie chodzę na religię (inny ksiądz wsypał mnie na kolędzie) nie powiedziałem nic. „Pomyślą, że jesteś dzieckiem milicjanta” – martwił się tata. Fakt. Chodzili prawie wszyscy. Ja już nigdy - wyznał dziennikarz.

  1. Gienek Loska nadal w śpiączce. Jego stan jest bardzo ciężki
  2. Maciej Kurzajewski w żałobie. Ojciec dziennikarza TVP nie żyje
  3. Po 9 latach prokuratura wskazała winnego katastrofy w Smoleńsku. Znamy nazwisko
  4. Strasznie przykre informacje Polsatu. Nie żyje, miał tylko 15 lat
  5. TVN: 44 polskie dzieci jechały na wakacje. Autobus spłonął
  6. Szokujący zwrot z rana. Kolejna kobieta oskarża Jarosława Bieniuka

Źródło: Fakt

Następny artykuł