Zbigniew Wodecki tym się nie chwalił! Takiego go nie znaliśmy

Zbigniew Wodecki
Youtube.com/Uwaga! TVN
Wstecz

1 z 10

Dalej

"Pszczółka Maja" kojarzy nam się nie tylko z serialem animowanym. Przede wszystkim przypomina nam artystę Zbigniewa Wodeckiego. To także dzięki niej zyskał sławę. W maju 2017 roku niespodziewanie odszedł z tego świata, co wstrząsnęło opinią publiczną. Specjalnie dla Was przygotowaliśmy sekrety muzyka, o których niechętnie opowiadał.

Był uwielbiany przez wielu Polaków. Gdy w maju Polskę obiegła wiadomość o jego śmierci, jego fani i przyjaciele przeżyli szok. Jedna z internautek napisała: "Pan Zbyszek był niesamowitą postacią polskiej muzyki".

Charyzma, talent, dystans do siebie, dobroć - wszystko to było w jednym człowieku. Najbliżsi nie mogli pogodzić się z jego śmiercią, zwłaszcza że muzyk miał wielką wolę życia i wiele planów. Wszyscy byli niebywale tym faktem poruszeni. Wodecki doznał rozległego udaru mózgu nad ranem 8 maja 2017 roku.

Urodził się w Krakowie, choć wiele źródeł podaje jako miejsce jego urodzenia Łaziska, skąd pochodzi jego rodzina. Już w wieku 5 lat wiedział, że zostanie muzykiem. Ukończył Państwową Szkołę Muzyczną II stopnia na skrzypcach. Uczył go Juliusz Weber. Występował z gwiazdami takimi jak Ewa Demarczyk, Marek Grechuta czy zespoły Anawa i Czarne Perły. Grał również na skrzypcach w Orkiestrze Symfonicznej PRiTV oraz w Krakowskiej Orkiestrze Kameralnej.

Dopiero pod koniec lat 60. odkryto u niego talent wokalny. Po raz pierwszy wystąpił podczas festiwalu w Opolu w 1972 roku. Zaśpiewał m.in. "Pszczółkę Maję”, „Chałupy”, „Izoldę” czy „Zacznij od Bacha”.

Był wszechstronnie uzdolniony. Grał na kilku instrumentach, sam komponował utwory i je aranżował. Został zapamiętany jako ciepły i barwny człowiek, nade wszystko kochający swoją rodzinę. Czy faktycznie tak było? Oto kilka faktów z życia artysty, które z pewnością Was zainteresują.

Następna strona