Nieproszony gość wdarł się na romantyczną sesję. Od razu zapanowało prawdziwe szaleństwo

Pies
Facebook/nicolascarrelofotografia
Reklama
Wstecz

1 z 8

Dalej

Pies nie bez powodu jest nazywany najlepszym przyjacielem człowieka. Czworonogi towarzyszą nam od tysięcy lat, dzięki temu między naszymi gatunkami wytworzyła się wyjątkowa więź. Nasi pupile chcą spędzać z nami jak najwięcej czasu, nawet kiedy to nie pora na zabawę. 

Pies jest wiernym towarzyszem swojego właściciela. Zwierzaki podążają za nami przez całe swoje życie wpatrzone w ludzkiego opiekuna. Pragną spędzać z nami każdą chwilę dnia i żywo przypominają o swojej obecności. Tak było i w tym przypadku.

Pewna para zamówiła u profesjonalnego fotografa przedślubną sesję zdjęciową. Narzeczeni chcieli mieć niesamowitą pamiątkę, ukazującą ich głębokie uczucie. Wszystko było już prawie gotowe, niestety na plan zdjęciowy dostał się nieoczekiwany gość. Zakochani zabrali ze sobą swojego psa, nie chcąc zostawiać go samego w domu. Nie spodziewali się jednak, że ich pupil wedrze się w kadr i zagrozi całej sesji. Okazało się, że mimo wtargnięcia intruza fotografie wyszły naprawdę niesamowicie, a obecność psa tylko dodała całej scenie uroku.

Sam fotograf przyznał, że na początku spodziewał się problemów i potrzeby powtórzenia sesji w innym terminie. Ponadto z 1 500 zdjęć, które udało się zrobić większość się nie nadawała i od klientów trafiło ledwie 80. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, a para była zadowolona z rezultatów i z radością zgodziła się na publikację zdjęć w mediach społecznościowych. Możecie je teraz obejrzeć i ocenić, czy pojawienie się psa zaburzyło romantyczny wydźwięk fotografii?

Kliknij "Następna Strona", żeby zobaczyć jak pies przeszkadzał w sesji zdjęciowej.

 

ZOBACZ TAKŻE:
1. Najsłynniejsze przepowiednie, które się spełniły. 7 pozycja wydarzyła się niedawno
2. Sąsiedzi dziwili się, po co temu mężczyźnie aż tyle butelek. Jak zobaczyli, co z nimi zrobił, aż ich wryło
3. Stół, który nastolatek zrobił na szkolne zajęcia podbija sieć. Trzeba mu się dokładnie przyjrzeć, by zrozumieć dlaczego

Następna strona

Komentarze 0

Ocena artykułu