"Milionerzy": Aż trudno uwierzyć, że padły takie pytania!

Milionerzy
Kadr z prgoramu
Wstecz

1 z 14

Dalej

Z oglądalnością na poziomie niemal 2 mln osób "Milionerzy" należą niewątpliwie do najpopularniejszych teleturniejów w dziejach polskiej telewizji. W każdym odcinku możemy podziwiać zmagania kolejnych uczestników, których najmniejszy błąd może kosztować fortunę. Udzielenie poprawnych odpowiedzi na wszystkich 12 pytań gwarantuje status milionera dzięki nagrodzie głównej wynoszącej dokładnie 1 mln zł. Kto z nas nie chciał kiedyś znaleźć się w skórze uczestników i spróbować, jak smakuje to niesamowite ryzyko?

Przez wiele lat emisji hitowego programu TVN Hubert Urbański spotykał się z wieloma odważnymi osobami, które chciały spróbować swoich sił w drodze po pierwszy milion. Kolejne pytania, na jakie musiały odpowiadać, często okazywały się podchwytliwe lub też wymagające nieprawdopodobnego wręcz stopnia oczytania.

Sformułowania "koła ratunkowe" i "telefon do przyjaciela" zaczęły być stosowane żartobliwie nawet w codziennym języku. "Milionerzy", których początki w Polsce sięgają końca lat 90., stali się jednym z tych programów, o udziale w którym wielu Polaków marzyło. Czy może być coś bardziej ekscytującego niż quiz, w którym każda poprawna odpowiedź przybliża nas do wymarzonego bogactwa? Jak wiele różnych emocji musi towarzyszyć uczestnikom?

W najbardziej znanym teleturnieju TVN zdarzały się jednak też pytania tak dziwne, że aż trudno uwierzyć, że pojawiły się w transmisji. Czasem nawet sam Hubert Urbański był zaskoczony treścią niektórych z nich. Te momenty zapisały się w historii programu. Do dziś możemy je oglądać na niezapomnianych kadrach. Pamiętacie te chwile? Przypominamy je w naszej galerii.

Następna strona