Marta Kaczyńska wspomina rodziców. Te zdjęcia łamią serce

Marta Kaczyńska
Facebook / Marta Kaczyńska
Reklama
Wstecz

1 z 24

Dalej

Marta Kaczyńska straciła rodziców w katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 roku. Tragedia wstrząsnęła całą Polską, a kwestia katastrofy lotniczej nadal jest gorącym tematem zarówno w mediach, jak i w polityce. Do tej pory córka pary prezydenckiej nie może dojść do siebie. Na swoim profilu na Facebooku regularnie wspomina Marię i Lecha Kaczyńskich, wrzucając ich zdjęcia ze swojego prywatnego archiwum. Przedstawiamy najbardziej poruszające fotografie.

Marta Kaczyńska jest dosyć kontrowersyjną postacią. Niektórzy mówią nawet, że pełną sprzeczności. Choć mówi, że stroni od mediów, to kolorowa prasa nigdy nie ma problemu z dostępem do informacji na jej temat. Aktualnie znana jest głównie ze swoich felietonów, które tworzy dla "Sieci". W swoich tekstach porusza różne kwestie, często budzące kontrowersje. Postawa, którą zajmuje wobec niektórych stanowisk, spotyka się z dużą krytyką czytelników. Zarzuca się jej hipokryzje, ponieważ to, co robi, nijak ma się do tego, jakie zasady moralne promuje.

Na co dzień pracuje jako prawniczka i ma swoją kancelarię prawną w Sopocie od listopada 2014 roku. Córka pary prezydenckiej jest bardzo aktywna w mediach społecznościowych. Często publikuje różne zdjęcia, fotografuje otoczenie, w którym się znajduje bądź zwierzęta, rzadziej jednak udostępnia zdjęcia, na których jest ona sama.

Od 2010 roku życie córki pary prezydenckiej nie jest już takie samo. Katastrofa smoleńska zabrała jej rodziców. Poza Lechem i Marią Kaczyńską zginęły 94 osoby, w tym zajmujące wysokie stanowiska urzędnicze i polityczne. Biorąc pod uwagę ilość ofiar, była to druga co do wielkości w historii katastrofa polskiego lotnictwa. Żadna osoba będąca na pokładzie nie przeżyła. Wypadkowi uległ samolot wojskowy Tupolew Tu-154M Lux.

- Najpierw usłyszałam, że są problemy z lądowaniem. Pomyślałam, że podobnie było w Mongolii, więc na pewno nic złego się nie stanie. Potem okazało się, że jest pożar, więc zaczęłam sobie tłumaczyć, że na pewno zostanie szybko ugaszony i nikomu nic poważnego się nie stanie. Ale chwyciłam za słuchawkę. Zadzwoniłam do funkcjonariuszy BOR-u, którzy urzędowali tu, w Sopocie. Wydawało mi się, że muszą mieć sprawdzone informacje. Nic nie wiedzieli. Potem okazało się, że przekazywano mi informacje z mediów, bo na płycie lotniska nie było przecież grupy z BOR-u. Około dziewiątej na pasku w telewizji przeczytałam, że samolot spadł i że prawdopodobnie nikt nie żyje. Pewnie chcesz zapytać, co czułam? Trudno to opisać. Poczułam się tak, jakby mnie nie było, jakby i moje życie się skończyło. Moje córeczki jadły śniadanie. Wzięłam je za ręce. Powiedziałam: „Dziadek i babcia nie żyją. Rozbił się samolot, którym lecieli”. Trudno mi o tym opowiadać. Nie jestem osobą, która umie mówić o swoich przeżyciach. Wczoraj uświadomiłam sobie, że to już rok, odkąd ich nie ma, i wszystko wydało mi się kompletnie surrealistyczne. Jakby wydarzyło się gdzie indziej, w jakimś przeszłym życiu. Jakby nie dotyczyło mnie. Przepraszam, mam ściśnięte gardło - mówi Marta dla magazynu VIVA!.

Prawniczka zwierza się, że każdego dnia odczuwa stratę rodziców. Nie potrafiła oduczyć się nawyków dzwonienia do nich, żeby podzielić się tym, co danego dnia się wydarzyło. Jej dzieci, choć nie wszystkie miały okazję poznać dziadków, również bardzo ubolewają nad stratą. Tragedia przyczyniła się do tego, że Marta i Jarosław Kaczyński, jej stryj, zbliżyli się do siebie. Kobieta relacjonuje, że często z nim rozmawia, oboje wzajemnie o sobie myślą.

W 2014 roku wydała książkę, której tytuł to "Moi Rodzice". Zdecydowała się na napisanie tego dzieła z tęsknoty. Uważała również, że powinna opowiedzieć, jakimi ludźmi byli naprawdę Maria i Lech Kaczyńscy. Twierdzi, że książka była dla niej swego rodzaju terapią, dzięki której udało jej się poukładać w głowie pewne sprawy.

Mówi się, że córka Lecha Kaczyńskiego za cel z pewnością postawiła sobie pielęgnowanie i kultywowanie pamięci swoich tragicznie zmarłych rodziców. Pewnie dlatego systematycznie wspomina ich w mediach społecznościowych, publikując ich zdjęcia pochodzące z ich prywatnego archiwum. Przedstawiamy te najbardziej wzruszające.

Kliknij "Następna Strona".

 

Następna strona