Justyna Żyła pobiła rekord żenady na wizji! Może tego żałować

Justyna Żyła
Youtube.com/Portal SATinfo24.pl
Wstecz

1 z 9

Dalej

Justyna Żyła w ostatnim czasie cieszy się sporym zainteresowaniem mediów. Była żona skoczka zadebiutowała w roli prowadzącej i mediatorki. Spotkała się jednak głównie z negatywną oceną ze strony widzów. Wielu ludzi twierdzi, że produkcja to totalny niewypał. Przedstawiamy najbardziej żenujące fakty.

Justyna Żyła zyskała rozgłos, gdy na swoim Instagramie poinformowała o szczegółach swojego małżeństwa i prywatnych informacjach na temat swojego życia rodzinnego. Nie przebierała w słowach, a media podchwyciły temat. To w jakiś sposób zmotywowało kobietę do dalszych zwierzeń. Ostatecznie rozwiodła się z Piotrem Żyłą w listopadzie 2018 roku. 

Kobieta zarzucała publicznie swojemu mężowi zdradę i porzucenie. Relacjonowała również wyprowadzkę skoczka z domu. Tabloidy huczały, a Piotr Żyła nie chciał komentować sprawy. To powodowało, że Justyna bez żadnych oporów wyciągała fakty i sekrety dotyczące nie tylko ekspartnera, ale nawet jego ojca i rodziny. Wspomniała m.in. o tym, że jej dzieci mają jednych dziadków i że teść podcinał skrzydła swojemu uzdolnionemu synowi. 

- Zawsze to robiłam - wspierałam męża, dopingowałam, motywowałam... Nawet wtedy, kiedy jego najbliższa osoba, jaką jest rodzic, ojciec, mówił mu "Nie nadajesz się, nie umiesz skakać". Stając w obronie najbliższej mi osoby nie rozmawiałam z teściem dobre dwa miesiące. W końcu ma tę swoją galerię pucharów Piotrka. Szkoda, że moje dzieci mają tylko jednych dziadków. Piotr jest i będzie dla mnie i dzieci najważniejszą osoba na świecie - napisała Justyna pod jednym ze swoich zdjęć. 

Znalazłszy się w centrum uwagi, była żona skoczka postanowiła wykorzystać swoją szansę. Obecnie bierze udział w "Tańcu z gwiazdami". Jej ostatni występ wzbudził wiele kontrowersji, głównie ze względu na krytykę jury. Ponadto, świeżo upieczona celebrytka od grudnia zeszłego roku prowadzi też autorski program pt. „Justyna Żyła. Pierzemy brudy do czysta!”. Choć czołówka zapowiadała się imponująco, to sama treść programu spotkała się z lawiną krytyki. Widzowie zastanawiają się, z jakiego powodu osoba bez jakichkolwiek kwalifikacji wciela się w rolę mediatorki. Kobieta faktycznie jest zakłopotana, a problemy uczestników wydają się ją przerastać. Niektórzy porównują jej show do filmów paradokumentalnych. Razem z redakcją Pikio przeanalizowaliśmy dogłębnie tę produkcję. Wnioski nasuwają się same.

Kliknij "Następna strona".

Następna strona