Jarosław Kaczyński musi być załamany! Jego wizerunek legł w gruzach

Youtube.com/Prawo i Sprawiedliwość
Poprzednia strona

1 z 10

Następna strona

Jarosław Kaczyński od lat pracował na swój wizerunek skromnego ideowca. Kilka dni przed opublikowaniem taśm ujawniających jego powiązania ze światem biznesu, opowiadał o uczciwości w polityce. Jakie jest prawdziwe oblicze prezesa PiS-u i pokłosie afery taśmowej?

Rysa na wizerunku Jarosława Kaczyńskiego pojawiła się za sprawą ujawnionych przez Gazetę Wyborczą taśm. Na nagraniach wyraźnie słychać rozmowy prezesa PiS z austriackim biznesmenem Geraldem Birgfellnerem. Dotyczą one budowy dwóch wieżowców. Budynki miały być wzniesione w centrum Warszawy. Co ciekawsze, spółka Srebrna, zaangażowana w całe przedsięwzięcie, jest własnością Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego. Poza tym, w sprawę inwestycji miał być zaangażowany państwowy Bank Pekao S.A. Cała sprawa wywołała mnóstwo kontrowersji opinii publicznej.

Co na to sam prezes Kaczyński? W wywiadzie dla tygodnika "Sieci" odpierał zarzuty, a do całej sytuacji podchodzi z dystansem.

– To nie jest nawet kapiszon, tam przecież nic nie ma. Ale parę spraw chcę sprostować, bo mamy do czynienia z całą masą nieprawdziwych sugestii. Na przykład czy poseł i szef partii ma prawo być szefem rady fundacji, czyli de facto rady nadzorczej? Otóż ma prawo, to nie jest złamanie żadnego przepisu. Było to jasno przedstawiane we wszystkich moich oświadczeniach majątkowych – tłumaczył Jarosław Kaczyński.

Cały czas pojawiają się nowe dowody w sprawie i obciążają one prezesa partii rządzącej. Najnowsze, niedawno opublikowane przez Gazetę Wyborczą treści zszokowały. Ujrzały światło dzienne tajne dokumenty. Mowa o fakturach wystawionych 14 czerwca 2018 roku na kwotę 1 580 000 złotych, firmy Nuneaton, powołanej przez spółkę Srebrna do budowy drapaczy chmur. Była to tylko jedna z czterech faktur. Reszta została zabezpieczona przez prokuraturę jako dowód w sprawie, w związku z zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa.

Jarosław Kaczyński jest teraz w kryzysowej sytuacji. Zwłaszcza że biznesmen Gerald Birgfellner złożył obciążające go zeznania w prokuraturze. Wynikało z nich m.in., że to właśnie słynny polityk podpisał uchwałę spółki Srebrna w imieniu Instytutu Lecha Kaczyńskiego. Przedstawiamy najnowsze i najważniejsze szczegóły afery, która zburzyła wizerunek prezesa PiS.

Kliknij "Następna strona"!

Następna strona