Jarosław Kaczyński chciał to załatwić po cichu. Szokujące fakty ujrzały światło dzienne

Taśmy Jarosław Kaczyński
youtube.com/Fakty RMF FM
Reklama
Wstecz

1 z 12

Dalej

Jarosław Kaczyński planował budowę wieżowców na jednej z warszawskich ulic. Z opublikowanych przez "Gazetę Wyborczą" taśm wynika, że prezes Prawa i Sprawiedliwości miał bardzo ambitne plany, które realizował, dopóki władze stolicy nie wstrzymały prac. Firma zajmująca się budową miała nie otrzymać zapłaty, a jej prawnicy ponoć złożyli już zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Zapraszamy do naszej galerii, w której dowiecie się więcej na temat tajemniczych przedsięwzięć szefa PiS.

"Gazeta Wyborcza" donosi, że Jarosław Kaczyński chciał wybudować dwa bliźniacze wieżowce na jednej z warszawskich ulic. Plany dotyczące tego przedsięwzięcia zostały ujawnione w stenogramie nagrań, do których dotarł dziennik.

Bliźniacze wieżowce, które nazywano również K-Towers, miały znaleźć się w stolicy przy ul. Srebrnej. Działka, na której planowano ich budowę, należy do łączonej od lat z politykami Prawa i Sprawiedliwości spółki Srebrna.

Treść taśm ujawnionych przez dziennik wskazuje, że w rozmowach na temat inwestycji brały udział przynajmniej cztery osoby. Wśród nich znalazł się Grzegorz Jacek Tomaszewski, który jest członkiem rady nadzorczej spółki Srebrna. Kolejnymi głosami na nagraniach był prezes firmy Nuneaton odpowiadającej za budowę wieżowców, Gerald Birgfellner, oraz jego wpsólniczka. W tym samym pomieszczeniu miał znaleźć się również Jarosław Kaczyński.

Szacuje się, że całe przedsięwzięcie miało być warte ponad miliard złotych. Na udzielenie kredytu na tak wysoką kwotę miał się zgodzić Pekao SA. Bank miał również pokrywać wszelkie koszty związane z przygotowaniami, których rachunki wynosiły 15,5 miliona euro. Przypomnijmy, że jego prezesem jest powiązany z PiS Michał Krupiński.

Przygotowania zostały jednak wstrzymane, gdyż władze Warszawy nie wyraziły zgody na budowę. Jarosław Kaczyński uważa, że zrobiono to niezgodnie z prawem. Prezes PiS chciał nawet wnieść pozew przeciwko miastu. Brak pozwoleń był również powodem, dla którego firma Geralda Birgfellnera nie dostała zapłaty za wykonanie dotychczasowych prac.

Dziennikarze "Gazety Wyborczej" dotarli również do informacji, które wskazują na to, że prawnicy spółki Nuneaton złożyli zawiadomienie do prokuratury, w którym oskarżają prezesa PiS o oszustwo. Zapraszamy do naszej galerii, w której poznacie więcej szczegółów na temat tych wydarzeń.

(Przewiń stronę w górę i kliknij "NASTĘPNY".)

Następna strona