By zapewnić bezpieczeństwo imigrantom, zabroniono Francuzom z Calais protestowania przeciw uchodźcom. Władze miasta tłumaczą, że to dla dobra imigrantów. Obawiano się bowiem starć z policją i koczującymi w mieście azylantami. Jednak już zapowiedziano, że manifestacja i tak się odbędzie.

Mieszkańcy Calais mają już dosyć rozrastającego się wciąż imigranckiego obozu pod ich nosami. „Nowa dżungla”, bo tak go nazywają, ma być kolebką przestępczości. Coraz częściej dochodzi do ataków ze strony przyjezdnych, którzy mieli stać się agresywniejsi i bardziej zuchwali.

Francuzi chcą likwidacji tego miejsca. Popiera ich Marine Le Pen z francuskiej partii nacjonalistycznej Front Narodowy, która uważa, że sytuacja tubylców jest bardzo ciężka.

Mieszkańcy Calais muszą barykadować się w swoich domach. To niedopuszczalne” – mówi przywódczyni partii.

Front Narodowy ma za złe władzom Francji finansowanie organizacji charytatywnych, które wspierają imigrantów i przyczyniają się do sprowadzania uchodźców do Calais. Z kolei działacze charytatywni oskarżają władze o bezczynność w kwestii azylantów. Mówią wręcz o katastrofie humanitarnej.

Obserwuj Pikio.pl, by być na bieżąco:


źródło: rmf24.pl
pt

Zobacz również