Fotograf Dudy zdradza jego największe sekrety. Będzie wściekły

Fotograf Dudy zdradza jego największe sekrety. Będzie wściekły

Prezydent Andrzej Duda ma z pewnością niezwykle odpowiedzialną pracę. Niezwykle blisko niego pracuje jeszcze jedna osoba, o której zwykle się nie pamięta, nikt jej nie obserwuje, bo zawsze jest po drugiej stronie aparatu. Fotograf Dudy Jakub Szymczuk zdradza sekrety współpracy z prezydentem.

Jakub Szymczuk jest osobistym fotografem prezydenta. Jak mówi, to sam Andrzej Duda chciał, by za aparatem na co dzień wycelowanym w głowę państwa stał właśnie on. Od lat jest fotoreporterem, prowadził także studio fotograficzne na Powiślu. Już wcześniej, kiedy obecny prezydent był europosłem, zdarzyło mu się fotografować Andrzeja Dudę. Po raz pierwszy poznał go jednak niedługo po tym, jak ogłoszono jego kandydaturę do fotela prezydenta.

Fotograf Dudy zdradza, jaki on jest

Wówczas prowadziłem małe studio z cykloramą przy ulicy Dobrej w Warszawie, bo oprócz pracy fotoreportera zajmowałem się również fotografią portretową. I to tam miałem okazję spotkać go po raz pierwszy - mówi Jakub Szymczuk. Atmosferę pierwszej sesji zdjęciowej wspomina bardzo dobrze. Podkreśla także, że głowa państwa jest niezwykle świadoma medialnie. Odruchowo odpowiednio ustawia się do zdjęć, nawet wręczając dyplomy czy teczki z nominacjami. Zdarza mu się także pomóc fotografom przez ustawienie drugiej osoby w odpowiedni sposób, by fotograf mógł zrobić ładne zdjęcie. Łukasz Szymczuk opowiedział także o najtrudniejszym zdjęciu, jakie przyszło mu zrobić. Było to na szczycie w Davos, na którym prezydent RP spotkał się dość niespodziewanie z prezydentem USA Donaldem Trumpem. - Dostaliśmy informację, że dojdzie do spotkania z prezydentem Trumpem. Z politycznego punktu widzenia zrobienie takiego zdjęcia było bardzo ważne. Jednocześnie amerykański prezydent dysponuje Secret Service, która była najliczniejszą ochroną podczas szczytu, która potrafi wypchnąć fotografa z tłumu albo ustawić go pod światło - mówi fotograf Dudy. - W tyle głowy kołatała mi się myśl: "to zdjęcie musi się udać". Musiało być perfekcyjnie, pomimo tego, że dowiedziałem się o spotkaniu prezydenta Dudy z prezydentem Trumpem chwilę przed zrobieniem zdjęcia. To był stres - dodaje.

Łukasz Szymczuk zdradza największe sekrety głowy państwa

Jak wyjaśnia fotograf, chociaż Andrzej Duda jest człowiekiem niezwykle bezpośrednim, nigdy nie zaproponował swojemu współpracownikowi przejścia na "ty". Sam zresztą podkreśla, że na taką propozycję nie mógłby się zgodzić. - Z mojej strony nie może być mowy o zbyt swobodnej relacji, ale czuję, że jest wzajemna sympatia. Nawet gdyby mi to zostało zaproponowane, to mam pełną świadomość, że pracuję dla Andrzeja Dudy, prezydenta Rzeczpospolitej Polski - wyjaśnia Szymczuk. Wspomina także, jak prezydent do niego zadzwonił. Było to dla niego zupełnie niespodziewane, zwłaszcza że miało miejsce zaraz po wygranych wyborach. Wówczas Szymczuk jeszcze nie był osobistym fotografem głowy państwa. - Dość niezwykłą sytuacją dla mnie było, kiedy na drugi dzień po wygraniu wyborów, otrzymałem telefon. Był wieczór, siedziałem z kolegami z prasy w pubie, tuż po fotografowaniu wieczoru wyborczego. Dzwonił prezydent elekt. Podziękował mi za zdjęcia portretowe, które zostały użyte w pierwszej fazie na plakatach wyborczych - mówi fotograf Dudy. - To było niesamowite. To był pierwszy takiej rangi polityk, który zadzwonił do mnie, już po sukcesie i podziękował za zdjęcia. Nie musiał przecież tego zrobić, było by to wręcz zrozumiałe, że nie miałby już na to czasu - dodał. Łukasz Szymczuk, osobisty fotograf prezydenta. Zdjęcie wykonane przez samą głowę państwa / fot. Andrzej Duda/KPRP, twitter.com/jakub_szymczuk
WARTO PRZECZYTAĆ:
  1. Duda zadecydował! Znamy datę referendum konstytucyjnego
  2. Agata Duda przyjechała do niepełnosprawnych!
  3. Duda przyłapany na kłamstwie! Jak się z tego wytłumaczy?
Następny artykuł