O tekstach naukowych, świecie nauki i konferencjach czy wypowiedziach wielu jego przedstawicieli nierzadko można powiedzieć jednoznacznie: to bełkot. Często wydaje nam się, że człowiek, chociaż ma tytuły naukowe i mówi mądre słowa, jest głupi i naprawdę nic nie rozumie, a na bogatym wokabularzu kończy się jego wykształcenie .

Można odnieść wrażenie, że między innymi tego chcieli dowieść naukowcy z Instytutu Filozofii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza tworząc fałszywego naukowca – Annę O. Szust.

Głównym celem eksperymentu było pokazanie, czym jest świat wydawnictw naukowych. Pomiędzy wieloma niezwykle wartościowymi pismami, wysoko ocenianymi, jest wiele pism, które – chociaż naukowe – opublikują wszystko, jeśli się im zapłaci, nie zważając na wartość merytoryczną badań.

Grupa badaczy z UAM „wyprodukowała” nieprawdziwego badacza. Nadali jej imię i stopień naukowy: Dr hab. Anna Olga Szust. Stworzyli jej karierę zawodową, w jej CV znajdowało się współautorstwo kilku niecytowanych nigdzie książek. Wystarczy jeden rzut okiem, żeby stwierdzić, że profesor Szust jest marnym naukowcem. Nigdy nie napisała nic samodzielnie, jej współautorskie prace nie są cytowane.

Mimo tak ubogiego dorobku naukowego pani Szust „spróbowała aplikować” na pozycję redaktora naczelnego periodyku naukowego. To, co najbardziej zaskakujące, to że aż 48 pism odpowiedziało na jej aplikację, a w czterech została przyjęta!

Jedyne, co pociesza, to fakt, że żadne z tych pism nie znajdowało się na liście „Journal Citation Report”, czyli czasopism najwyższej jakości. Nie zmienia to jednak faktu, że są takie czasopisma naukowe, które nie przestrzegają żadnych zasad metody naukowej i psują całe środowisko naukowe.

Źródło: wprost.pl

...

Zobacz również