Prowadzący "Familiadę" ponad 20 lat temu powiedział żałosny żart. Do dzisiaj nikt się nie zaśmiał

Prowadzący "Familiadę" ponad 20 lat temu powiedział żałosny żart. Do dzisiaj nikt się nie zaśmiał Źródło: youtube.com/familiadatvp

"Familiada" to wręcz kultowy teleturniej, który emitowany jest już od ponad 20 lat. Jeden z elementów tego programu zdążył już przejść do historii. Chodzi oczywiście o dowcipy prowadzącego, które nie zawsze trafiają w gust widowni.

"Familiada" wielu osobom kojarzy się z niedzielnym obiadem i wspólnym oglądaniem telewizji. Każdy odcinek rozpoczyna się oczywiście od przedstawienia drużyn walczących o główną nagrodę, ale jest jeszcze jeden element, bez którego nie ma "Familiady". Mowa oczywiście o dowcipie Karola Strasburgera, który został już lata temu okrzyknięty prawdziwym "królem kawałów". Jednak jest pewien żart, który do dziś nikogo nie rozbawił. 

"Familiada": najbardziej suchy żart w historii

Nie ulega wątpliwościom, że widzowie "Familiady" byli świadkami już wielu niecodziennych sytuacji. Bez wątpienia w pamięci fanów programu zapisało się pytanie: "Więcej niż jedno zwierze to?" i odpowiedź jednej z uczestniczek, które odparła "lama". Tego typu zabawnych historii jest zdecydowanie więcej. Szkoda, że sprawy mają się inaczej w wypadku dowcipów prowadzącego.

Wiele z nich łapie się pod kategorię tak zwanych sucharów, które częściej wzbudzają uśmiech politowania i zażenowania niż faktyczny śmiech. Prawdziwym królem sucharów jest Karol Strasburger, który zyskał ten tytuł już lata temu. W internecie można znaleźć dziesiątki nagrań, które mają nawet ponad 20 lat i już wtedy dowcipy prowadzącego były na naprawdę "wysokim poziomie".

Jeden z nich jest tak wyszukany, że do dziś nikt się z niego nie zaśmiał. Pod filmem z tego odcinka pojawiły się dziesiątki komentarzy, w których na próżno szukać pochlebstw na temat poczucia humoru Strasburgera.

 - Gdyby nie powiedział witam państwa nikt by się nie zorientował że to już koniec dowcipu - pisze jeden z internautów.

 - Legenda głosi że publiczność siedzi tam dalej i się śmieje - czytamy.

 - Po 21 latach nadal nie rozumiem dowcipu - dodaje kolejny internauta.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Opowiedziany przez Strasburgera dowcip, miał być zabawną anegdotą wojskową, ale coś ewidentnie poszło nie tak, jak powinno.

 - Dwóch żołnierzy na ćwiczeniach ze zwiadu idąc trafia na ślad jakiegoś tam wroga. Jeden z nich mówi tak "słuchaj, w takim razie pójdziesz i sprawdzisz dokąd on poszedł". "A Ty?" pyta ten drugi. "A ja sprawdzę skąd przyszedł" - mówił Karol Strasburger.

Nie trzeba raczej mówić, że zarówno widownia, jak i uczestnicy nie wybuchli w tym momencie śmiechem. Na szczęście Strasburger bardzo płynnie przeszedł do dalszych części programu. Jednak ten dowcip nie zostanie mu zapomniany jeszcze przez bardzo długi czas.

 

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Rodzice sympatycznej prezenterki DDTVN to znani aktorzy! Na pewno ich znacie! 
  2. Katarzyna Figura BARDZO schudła! Prawie nie przypomina siebie
  3. Mimo rehabilitacji ból się nasila. Uwielbiany gwiazdor disco polo cierpi
  4. Tak się bawi Meghan Markle. Księżna wydała 2 miliony w jeden wieczór
  5. TVP wyemitowała materiał, który wstrząsnął widzami. Koszmar pani Wioletty

 

Źródło: YouTube

Następny artykuł