Zeznania pracownika koszalińskiego escape roomu. Opisał ostatnie chwile nastolatek

Zeznania pracownika koszalińskiego escape roomu. Opisał ostatnie chwile nastolatek

Escape room w Koszalinie stał się miejscem potwornej tragedii. Śmierć poniosło pięć nastolatek, które chciały spędzić wyjątkowo urodziny jednej z nich. Chociaż w sprawie jest wciąż wiele pytań, zeznania złożył właśnie pracownik lokalu.

Escape room w Koszalinie zmienił się z centrum rozrywkowego w potworną tragedię. Okazuje się, że nie zachowano środków ostrożności. Gdy nastolatki beztrosko bawiły się w jednym z pokojów, zaczął ulatniać się gaz. Mężczyzna, który był w tym czasie w lokalu próbował uratować dziewczynki. Doznał dotkliwych poparzeń.

Escape room w Koszalinie stał się miejscem potwornej tragedii. Co powiedział pracownik w swoich zeznaniach?

W poniedziałek zeznania złożył 25-letni pracownik escape roomu, który tego dnia znajdował się w budynku. Mężczyzna poczuł ulatniający się gaz i postanowił przerwać nastolatkom w zabawie. Gdy znalazł się pod drzwiami było już za późno. Ogień odciął mu drogę, a sam mężczyzna doznał dotkliwych poparzeń. Jego zeznania pokrywają się z ustaleniami prokuratury, która ustaliła, że przyczyną pojawienia się ognia był wybuch nieszczelnej butli gazowej. Chociaż trudno wyobrazić sobie ból, który teraz czują rodziny zmarłych dziewczynek, okazuje się, że to właśnie oni chcą znaleźć winnego tej potwornej tragedii. W poniedziałek Sąd Rejonowy w Koszalinie ma opracować wniosek o aresztowanie Miłosza S., który w sobotę otrzymał zarzut nieumyślnego stworzenia niebezpieczeństwa i doprowadzenia do śmierci pięciu nastolatek.

Kim jest Miłosz S.? Sprawa koszalińskiego escape roomu wciąż w toku

To organizatorzy zabawy powinni ponieść konsekwencje za śmierć nastolatek. - Miłosz S., wnuk właścicielki escape roomu, w którym zginęło 5 nastolatek, ma zarzut umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci osób, które zginęły w pożarze - podało w niedzielę Radio ZET.



DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ Mężczyzna faktycznie sprawował władze nad lokalem - zarządzał całym biznesem. To jego prokuratura wskazuje jako osobę, która nie dopilnowała odpowiednich czynności, które mogłyby zapobiec tragedii. - Nie zwrócił uwagi na to, że nie ma tam właściwego ogrzewania tych obiektów, i że nie ma tam przede wszystkim dróg ewakuacyjnych, które w razie jakiegoś niebezpieczeństwa pozwalałaby uczestnikom opuszczać pomieszczenie rozrywki - mówił o mężczyźnie rzecznik Prokuratury Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski. Sprawę ma monitorować sam premier, który na swoim Twitterze zapewniał o podjęciu wszelkich działań w celu wyjaśnienia sprawy.



ZOBACZ TAKŻE:
  1. Tragedia w życiu bohatera "Rolnik szuka żony". Z jego głośnego związku nic nie będzie?
  2. Nagła tragedia, prawica w żałobie. Nie żyje znana prezenterka telewizyjna
  3. Ogromna tragedia w polskich górach. Nic nie dało się już zrobić
  4. Ile waży Barbara Kurdej-Szatan? Waga gwiazdy sprawiła, że opadły nam szczęki
  5. Beata Kozidrak: partner piosenkarki to tajemnicza postać. Kim jest?
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News