Producenci drobiu masowo utylizują zdrowe kurczaki. Wszystko przez narastający kryzys

Producenci drobiu masowo utylizują zdrowe kurczaki. Wszystko przez narastający kryzys Źródło: ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Epidemia spowodowała ogromne straty dla wielu gałęzi gospodarki. Nikt by nie przypuszczał, że nie tylko firmy, które muszą jakoś przeżyć zastój, tracą ogromne pieniądze. Producenci mięsa, a przede wszystkim hodowcy brojlerów, muszą masowo utylizować kurczaki oraz jaja. W tej sytuacja brak jednoznacznie dobrego rozwiązania.

Epidemia odbiła się na wszystkich gałęziach gospodarki. Nikt nie jest świadom, jak ogromny dramat przeżywają hodowcy drobiu oraz same zwierzęta.

Hodowcy tracą. Epidemia zmusiła ich do zabijania kurcząt

Niepokojące informacje zaczęły pojawiać się w ogólnopolskich mediach już na początku kwietnia. W związku z ogromną nadwyżką mięsa drastycznie zmalały ceny skupu brojlerów. W drugim tygodniu kwietnia była o 10% niższa niż przed miesiącem i wynosiła 3,13 zł/kg. Cena z tygodnia na tydzień spadała o kolejne kilka punktów procentowych - w maju cena za kg wynosiła już 2,94 zł/kg. W porównaniu do zeszłego roku to spadek aż o ok. 16%. Hodowcy znaleźli się w ogromnych tarapatach - nie było chętnych nawet na eksport, który stanowił do 50% rocznego utargu firm. Zwierzęta wymagają nakładu środków, muszą jeść, być na bieżąco badane, a to pochłania pieniądze, których fermy nie są stanie zorganizować. W związku z tym hodowcy brojlerów są zmuszeni do gazowania i utylizowania kurczaków.

Według portalu Świat OZE, jedna z wylęgarni brojlerów jeszcze przed tegoroczną Wielkanocą musiała zutylizować 120 tys. kurcząt. Wysłaliśmy zapytania do kilku hodowców w związku z fatalną sytuacją na rynku, zachęcaliśmy do anonimowej odpowiedzi. Niestety, nie odpowiedział nikt - podobnie dzieje się w innych mediach, które chcą zasięgnąć garści statystyk "od środka". To tylko pokazuje, jak bardzo utylizacja kurcząt jest niewygodna dla ferm i że powoli powstaje z tego temat tabu. Nikt nie chce mówić o swoich stratach i podjętych działaniach - ani w drobiu, ani w kasie.

Katarzyna Gawrońska, dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz, szacowała, że pod koniec kwietnia w chłodniach może zalegać nawet 120 tys. ton mięsa. Co więcej, bazując na komunikacie prasowym Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu, ogromne ilości mrożonego mięsa są sprowadzane do Polski z krajów trzecich. Chłodnie są przepełnione. A to dla ferm oznacza jedno: zagazować zwierzęta i nie generować dodatkowych kosztów.

Hodowcy potrzebują pomocy, odbijają się od drzwi do drzwi

- To jest żywność bardzo dobrej jakości, chwilowo nadmiarowa w Polsce, co nie znaczy, że niepotrzebna gdzieś indziej. Nasza propozycja dotyczy zdjęcia z rynku nadmiarowej ilości drobiu poprzez uruchomienie skupu interwencyjnego i wysłanie tego towaru w rejony, gdzie brakuje żywności np. na południe Włoch (nawet w formie darowizny) - mówiła dla magazynu "K-Mag" Anna Zubków z Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu oraz wiceprzewodnicząca grupy roboczej Copa-Cogeca „Jaja i drób”.

Na podstawie tej wypowiedzi wysłaliśmy do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi zapytanie, jakie rozwiązania mogą wcielić w życie hodowcy oraz czy Komisja Europejska wdrożyła wyjście w postaci przesunięcia niewykorzystanych środków z PROW 2014-2020 na bezpośrednie wsparcie dla gospodarstw - niestety bez odpowiedzi.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Wiadomo, że Związek Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu wystosował odpowiedni list do premiera Mateusza Morawieckiego, m.in. prosząc o wsparcie finansowe z niewykorzystanych środków unijnych oraz o sprzedaży nadwyżek mięsa za granice Polski. Do Komisji Europejskiej wielokrotnie zgłaszało się Ministerstwo Rolnictwa, jednak instytucja bardziej skupia się chociażby na branży mleczarskiej. Podczas posiedzenia Rady Ministrów Rolnictwa UE zaznaczano, że w obecnej patowej sytuacji uruchomienie rezerwy kryzysowej ma sens. Jak postąpi Komisja Europejska, być może dowiemy się wkrótce. Upada coraz więcej gospodarstw, nie tylko w Polsce.

Obrońcy praw zwierząt przeciwko tak masowym działaniom

Udało nam się za to porozmawiać z Cezarym Wyszyńskim z Fundacji VIVA!. Przyznał, że brojlery przeznaczone do utylizacji nie mogą być określane jako zdrowe - są utrzymywane przy życiu za pomocą antybiotyków i karmione w ten sposób, aby w kilka tygodni osiągnąć maksymalną wagę swojego ciała. Co więcej, część z nich nawet nie dożyje do momentu uboju. Nogi i organy wewnętrzne nie są w stanie utrzymać tak dużej masy.

Dzisiaj grzeje: 1. Badania potwierdziły rzecz, której najbardziej obawiali się lekarze. Chodzi o COVID-19
2. Z ostatniej chwili: Wiemy, kiedy odbędą się matury i egzaminy. Szef MEN potwierdził datę

- Przy tej skali i tempie uśmiercania nie ma humanitanych sposobów. Liczą się koszty i czas. Nawet podczas codziennego uboju, zwierzęta często są źle ogłuszane i wiele z nich ma podrzynane gardło, będąc w pełni świadome. W tej sytuacji uderza skala zwierząt, które zostały powołane do życia, cierpiały i zginęły tylko po to żeby zostać zutylizowane - pisze prezes Fundacji VIVA!, Cezary Wyszyński.

Brojlery są ogłuszane, zagazowywane, a potem utylizowane lub po prostu sprzedawane na mączkę. Jeśli chodzi o pozbywanie się piskląt, większość z nich - krótko po narodzeniu lub jeszcze w skorupach - jest mielona żywcem.

- To kolejna sytuacja, która powinna być impulsem do zmian - produkcja zwierzęca poza tym, że powoduje cierpienie zwierząt - jest nieefektywna i ryzykowna - pisze Cezary Wyszyński.

Najlepsze newsy dnia:

  1. Szumowski przekazał kluczowe informacje. Poważne zmiany już od 15 czerwca
  2. Mama Roberta Lewandowskiego opowiedziała całą prawdę o śmierci męża. Po latach poznaliśmy druzgocące szczegóły
  3. Nieprawdopodobne informacje o wnuku Magdy Gessler. Syn restauratorki zdradził rodzinną tajemnicę
  4. Daniel Olbrychski zabrał syna na spotkanie z Janem Pawłem II. Wkrótce stała się niebywała rzecz
  5. Dramatyczne poszukiwania dwóch młodych mężczyzn na Zalewie Szczecińskim. Służby pracują już drugi dzień
  6. Biedronka właśnie poszła na całość. W Lidlu, Kauflandzie i Auchan razem wziętych nie ma nic lepszego

Źródło: Świat OZE, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Polski Związek Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News