Angelika umarła na przejeździe. Właśnie odkryto fakty, które przeraziły śledczych

Angelika umarła na przejeździe. Właśnie odkryto fakty, które przeraziły śledczych Źródło: Fot. Screen Polska Policja

Egzamin na prawo jazdy często okazuje się jednym z najbardziej stresujących testów w życiu każdego kursanta. O sposobie przeprowadzania tego rodzaju sprawdzianu praktycznego ponownie zrobiło się głośno z powodu tragedii, do której doszło w Nowym Targu. Dlaczego 18-letnia dziewczyna zginęła na przejeździe kolejowym? Świadkowie nie mają w tej kwestii żadnych wątpliwości. Fakty ujawnione przez śledczych są przerażające.

W ubiegły czwartek cały kraj zwrócił oczy na województwo małopolskie, w którym doszło do ogromnego dramatu. Młoda kursantka zginęła bowiem w czasie egzaminu na prawo jazdy, kiedy jej samochód niespodziewanie zgasł na niestrzeżonym przejeździe kolejowym. Kilkanaście sekund później w pojazd uderzył pociąg.

Egzamin na prawo jazdy: dramat na przejeździe kolejowym

Jak zapewniają media, tragedii można jednak było uniknąć. Od momentu pojawienia się pociągu w zasięgu wzroku do jego wyjazdu na przejazd mija ponoć ok. 37 sekund. W tym czasie z samochodu zdążył uciec egzaminator, jednak tego samego szczęścia nie miała 18-letnia Angelika. Chociaż przed wjazdem na przejazd umieszczony jest znak STOP, egzaminowana nie zatrzymała się przed nim, jak nakazują przepisy. Internauci twierdzą jednak, że w takiej sytuacji prowadzący egzamin Edward R. powinien był wcisnąć hamulec jeszcze przed torami.

Kto jest winny tragedii w Szaflarach?

W komentarzach teoria ta podtrzymywana jest szczególnie z powodu faktu, iż pociąg nadjechał ze strony, po której siedział egzaminator. Polacy są więc zadziwieni, że nie udało mu się ujrzeć zbliżającej się maszyny, zanim samochód wjechał na przejazd i niespodziewanie zgasł. Poza tym twierdzą, iż być może wcisnął hamulec z opóźnieniem - nie przed torami, a już na nich. Ponadto część świadków twierdzi, że instruktor prowadzący egzamin na prawo jazdy 18-letniej Angeliki wysiadł z samochodu zostawiając ją samą sobie i nic nie zrobił, żeby ją ratować. Sam egzaminator nie przyznaje się do winy i twierdzi, że mimo błędu egzaminowanej praktyka nie nakazuje zatrzymywać samochodu przed przejazdem, tylko już za nim ze względu na bezpieczeństwo. Twierdzi też, że kiedy samochód zgasł z niewyjaśnionych przyczyn, wysiadł i próbował zepchnąć go z przejazdu. Wszystkie te informacje są przerażające. Przypomnijmy, że Edward R. został już oskarżony o sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym. Nie wiadomo jeszcze, czy na czas oczekiwania procesu zostanie zatrzymany i osadzony w areszcie. Grozi mu obecnie kara pozbawienia wolności do lat 8. Śledczy będą teraz badać przebieg zdarzenia i ustalać faktyczną winę osób uczestniczących w tragedii



  1. Pozbawił niemowlęcia obu nóg. W więzieniu spotkała go kara gorsza od piekła
  2. Media podały szokujące informacje. Dziewczyna miała paść ofiarą najsłynniejszego dzinnikarza TVN
  3. Wicepremier rządu PiS szokuje. Żeby zrealizować chorą wizję zaryzykują nawet gigantyczne kary
Następny artykuł