Dziennikarz wyznał smutną prawdę
TRICOLORS/East News
Weronika Wasiak - 4 Listopada 2020

Druzgocące wyznanie znanego dziennikarza. Po śmierci syna spotkała go niewytłumaczalna rzecz

Dziennikarz podzielił się na wizji swoją druzgoczącą historią. Najpierw stracił syna, a później spotkała go niewytłumaczalna rzecz. Trudno powstrzymać łzy słysząc jego słowa.

Znany dziennikarz nosi ze sobą ogromny bagaż dramatycznych doświadczeń, choć nieczęsto zdarza mu się o tym opowiadać. Ostatnio jednak zrobił wyjątek i przed kamerami ujawnił całą prawdę na temat swojej wstrząsającej historii. Wielu sympatyków nawet nie zdawało sobie sprawy z tego, że spotkało go coś podobnego.

Już nie ma odwrotu. Premier właśnie nałożył na Polaków nowe, poważne obostrzeniaJuż nie ma odwrotu. Premier właśnie nałożył na Polaków nowe, poważne obostrzeniaCzytaj dalej

Na wizji uwielbiany dziennikarz opowiedział o śmierci syna i wyznał, co stało się potem

Jarosław Kulczycki dokładnie pięć lat temu stawił czoła tragedii, której wielu nawet nie potrafi sobie wyobrazić. Jego syn Filip miał wtedy zaledwie 19 lat - dziennikarz akurat prowadził samochód, gdy odebrał telefon z informacją, że chłopak nie żyje.

Po latach Kulczycki zdecydował się opowiedzieć o tamtej chwili dla "Dzień Dobry TVN" w rozmowie z Katarzyną Olubińską-Godlewską, którą ta zapowiedziała na swoim Instagramie.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ:

Rodzice weszli rano do pokoju córeczki i zamarli, dziecko zniknęło. Miesiąc później dostali telefon i zaczęli płakaćRodzice weszli rano do pokoju córeczki i zamarli, dziecko zniknęło. Miesiąc później dostali telefon i zaczęli płakaćCzytaj dalej

- Każdego dnia trzeba się kochać i doceniać życie - chciałbym żeby to wybrzmiało w tej rozmowie. Tak powiedział mi Jarosław Kulczycki, który 5 lat temu stracił syna, kiedy pierwszy raz rozmawialiśmy o tym wywiadzie. To była trudna rozmowa, ważna rozmowa. Dziękuję za nią i za zaufanie i zapraszam na rozmowę o miłości - napisała w sieci.

Jak w wywiadzie dla śniadaniówki wspominał dziennikarz, tego tragicznego dnia spędzał czas z rodziną i usilnie próbował skontaktować się z 19-latkiem. Zbytnio jednak nie przejął się, gdy chłopak nie odbierał telefonu. Gdy z bliskimi kierował się na plażę zadzwonił do niego partner mamy Filipa i przekazał mu możliwie najgorszą wiadomość.

- Jechałem samochodem, kiedy zadzwonił partner mamy Filipa i powiedział, że Filip umarł. A ja powiedziałem: co ty mówisz, to niemożliwe. Zadzwoniłem do niego, kiedy szykowaliśmy się, żeby wyjść na spacer nad morze. On nie odebrał. Wtedy już chyba nie żył - wspominał w przytaczanym przez Plejadę wywiadzie.

W jednej chwili całe życie dziennikarza runęło jak domek z kart. Ogarniały go najróżniejsze emocje, a on w tym wszystkim nie potrafił się odnaleźć.

- Kiedy trochę, powiedzmy ochłonąłem, najpierw położyłem się na ziemi po prostu, ale wstałem i powiedziałem: muszę iść nad morze, sam. No i poszedłem tam. Była pusta zupełnie plaża. Niskie, ciężkie chmury. Dość ciepło. Uklęknąłem na piasku i zacząłem się z nim żegnać po prostu - wspominał.

Jak przyznał Kulczycki, nie ma pojęcia, ile czasu spędził wówczas na plaży. Zatracił się we wspomnieniach o ukochanym Filipie, którego już nie będzie mógł zobaczyć. Gdy bezsilnie klęczał na piasku wydarzyło się coś, czego do dziś nie potrafi racjonalnie wytłumaczyć.

Z relacji dziennikarza wynika, że na jego twarz spadło w tamtym czasie kilka kropel deszczu chociaż wcale nie padało. Jego zdaniem były to łzy 19-latka i ich ostatnie pożegnanie.

- W pewnej chwili kilka kropel deszczu spadło mi na twarz. Nie padało, tylko tych kilka kropel. Ktoś może powiedzieć - to zwykły przypadek, spadł deszcz, bo niebo było pochmurne. Dla mnie to były łzy Filipa - mówił.

Dzisiaj grzeje:

1. Nowy zakaz dla jeżdżących samochodami. Wiele osób mówi o wręcz żenującej sytuacji

2. Ministerstwo edukacji ma pilną wiadomość do wszystkich szkół. Stanie się 10 listopada o 11:11

3. Stan był bardzo ciężki, lekarze robili co w ich mocy. Media obiegła właśnie wieść o stanie zdrowia męża Anny Dymnej

Na antenie "Dzień Dobry TVN" dziennikarz przyznał, że długo bił się z myślami, czy po raz kolejny na forum publicznym opowiadać o swojej tragedii. Kilka powodów zmotywowało go jednak do tego, by ostatecznie to zrobić.

- Po pierwsze, żeby powiedzieć wszystkim tym, którzy stracą kogoś bliskiego lub stracili, że może czas nie leczy ran, ponieważ ta rana pozostaje, ale można z nią żyć. Człowiek chodzi do pracy, bierze dzieci na ręce, bawi się z nimi, śmieje się ze znajomymi i można żyć, z tą wielką czarną dziurą w sercu się żyje. Mimo że ona tam jest - mówił na antenie "DDTVN".

Najlepsze newsy dnia:

  1. Zamknęli go w celi, bez światła, wody i jedzenia. Inspektor DIOZ został potraktowany jak przestępca, teraz doczekał się sprawiedliwości
  2. Gdy dowiedzieliśmy się, kto jest rodziną Igi Świątek, spadliśmy z krzeseł. To kultowa postać polskiego sportu
  3. Tadeusz Rydzyk zaczął sprzedawać mąkę. Nie do wiary, ile życzy sobie za kilogram
  4. TVN pilnie ostrzega, zacznie się już we wtorek. Lepiej nie wychodzić z domów
  5. Nagrał, co Żandarmeria Wojskowa wyrabia na cmentarzu. Burza w sieci po publikacji filmu
  6. Banknot, który wzbudza wiele pytań. Banki nie miały pewności, NBP rozwiało wątpliwości
  7. 50 tys. Polaków dostanie specjalny sprzęt od Ministerstwa Zdrowia. Znamy nowy sposób na walkę z pandemią

Tajemnicza śmierć uwielbianego aktora. Bardzo przykre jak zginął Dionizy ze Tajemnicza śmierć uwielbianego aktora. Bardzo przykre jak zginął Dionizy ze "Złotopolskich"Czytaj dalej

Źródło: Plejada

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News