Mają 21 dzieci. Wyjawili, jak wyglądają ich wakacje, które nazywają "operacją wojskową"

Mają 21 dzieci. Wyjawili, jak wyglądają ich wakacje, które nazywają "operacją wojskową" Źródło: .

Dzieci potrafią wywrócić nasze życie dosłownie do góry nogami, ale większość rodzin nawet nie zdaje sobie sprawy, jak wygląda życie, gdy w domu jest aż 21 pociech. Małżonkowie wyjawili, jak wyglądają ich wspólne rodzinne wakacje.

Posiadanie dzieci to marzenie wielu par, ale mało kto zdecydowałby się na posiadanie aż 21 pociech. Przy jednym dziecku jest już masa pracy i obowiązków, a co dopiero mówić o takiej ilości. Chociaż w ciągu roku szkolnego 44-letnia Sue Radford może liczyć na pewne ułatwienia, ponieważ jej dzieci dużą część czasu spędzają w szkole i nie musi przygotowywać aż tak dużej ilości posiłków, nie zawsze może pozwolić sobie na taki komfort.

Problemy zaczynają się pojawiać się w czasie wakacji, kiedy wszystkie dzieci są w domu. Jak sama przyznaje, każdego dnia robi aż trzy prania, a jej pralka ma pojemność 18 kilogramów czyli znacznie większą niż ta, która stoi w przeciętnych domach. Dodatkowo to właśnie wspólne wakacje stają się najbardziej problematyczne.

Mają 21 dzieci, a przygotowania do wakacji to prawdziwa operacja wojskowa

Każdy, kto lubi podróżować, wie doskonale jak problematyczne jest pakowanie się, potem rozpakowywanie po dotarciu na miejsce i jeszcze to ciągłe przeczucie, że o czymś zapomnieliśmy. No to teraz wyobraźmy sobie, że musimy oprócz siebie spakować jeszcze 19 naszych dzieci, które są w różnym wieku. Co prawda najstarsza dwójka dzieci Radfordów już się wyprowadziła, ale ich rodzice wciąż mają całą masę roboty przy ich rodzeństwie.

W tym roku rodzina planuje w wakacje udać się do Holandii, a przygotowania do takiej podróży to prawdziwa wojskowa operacja. Najpierw trzeba znaleźć odpowiedni nocleg, który ich wszystkich pomieści, następnie zaplanować drogę, a na koniec jeszcze spakować wszystko, co niezbędne.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

W tym wypadku mowa jest o aż 7 torbach wypchanych po brzegi. Sue opracowała nawet pewien patent, aby ułatwić sobie rozpakowywanie ubrań swoich dzieci po dotarciu na miejsce. Otóż sprytna mama pakuje je w podpisane wcześniej worki na śmieci, przez co wie dokładnie, czyje ubrania są w danym worku.

 - Proces pakowania to ciężka praca, ale jeśli włożę ubrania każdego dziecka do worka na śmierci i dołożę podpisy, to znacznie to ułatwi sytuację na miejscu. Zazwyczaj zabieramy ze sobą około siedmiu walizek - wyznaje Sue Radford.

  1. Koszmar Marty Kaczyńskiej skończył się dopiero TERAZ. Córka prezydenta przez wiele miesięcy żyła tym strasznym wydarzeniem
  2. Jeden z największych gwiazdorów TVN pokazał się z partnerem w łóżku. Podpis pod zdjęciem rozwścieczy tysiące Polaków
  3. Mąż spisywał wszystkie powody, dla których żona odmawiała mu współżycia. Pękniecie ze śmiechu gdy zobaczycie, co wymyślała
  4. Porażająca wiadomość o urodzonych wczoraj pięcioraczkach w Polsacie. Jest bardzo źle, trwa dramatyczna walka
  5. Ujawnił nieznane dotąd kulisy śmierci Dawidka. Tata rzucił się na uwięzione dziecko
  6. Królowa Elżbieta przyznała się po latach, do końca życia będzie tego żałować. Chodzi o śmierć księżnej Diany

źródło: Wprost

Następny artykuł
0 Skomentuj

Którego twardziela z Pierwszej Miłości wolisz?

Komentarze 0

Ocena artykułu