Na zachodzie trwa już od dawna, a u nas tak naprawdę dopiero się rozpoczyna. Dyskusja o tym, czy powinno się publicznie karmić piersią staje się coraz bardziej emocjonalna.

Wszystko zaczęło się, gdy 27-letnia Lidia M. wybrała się z rodziną na obiad do sopockiej restauracji  La Marea, na początku wszystko wyglądało normalnie. Problemy pojawiły się, gdy podczas jedzenia sześciomiesięczna córeczka wpadła w histerię. Pani Lidia bez zastanowienia zaczęła rozpinać koszulkę aby nakarmić dziecko.

...

Zobacz również

 W tym momencie podszedł do niej kelner i zanim kobieta przystawiła córeczkę do piersi, kazał jej przestać twierdząc, że kierownictwo restauracji nie pozwala klientkom karmić dzieci przy stolikach, ponieważ przez to „tracą gości„. Pracownik zaproponował by karmienie piersią odbyło się w toalecie lub na krześle obok toalety.
Po tym wydarzeniu, internet podzielił się na dwie grupy: broniących i atakujących kelnera. Wśród tych drugich znalazł się poseł Prawa i Sprawiedliwości, Joachim Brudziński.
– Mój czteromiesięczny Ignacy jest (bezdyskusyjnie) na żądanie
karmiony piersią (bez ostentacji i dyskretnie) ale gdyby jakiś idiota nawet z doktoratem próbował wysłać moją żonę z Ignasiem do toalety albo na gorsze krzesło to dostałby ode mnie w papę. – napisał poseł na twitterze.
A jakie jest Wasze zdanie w tej sprawie?