Kamil Durczok zniszczony przez Wprost, teraz może odetchnąć z ulgą. Warszawska prokuratura nie zamierza ścigać byłego szefa „Faktów”. Ten zaś żąda grubych milionów od tygodnika.

Durczok po aferze z molestowaniem stracił pracę. Jednakże, prokuratura po analizie raportu specjalnej komisji TVN stwierdziła, że nie zostały wypełnione znamiona żadnego czynu zabronionego.

– Postępowanie sprawdzające dotyczące molestowania seksualnego w spółce TVN zakończone zostało odmową wszczęcia postępowania karnego. Uzyskano tłumaczenie komisji raportu, na podstawie którego oceniono, że nie zostały wypełnione znamiona żadnego czynu zabronionego – poinformowała „Super Express” szefowa Prokuratury Rejonowej na Mokotowie Małgorzata Szeroczyńska.

Prokuratura jest przekonana, że w spółce nie doszło do żadnego złamania prawa. Wcześniej komisja ustaliła, że w wyniku działań Durczoka trzy osoby zostały narażone na niepożądane zachowania.

Były szef „Faktów” od początku przekonywał, że nikogo nie molestował. Tak samo wypowiadał się jeden z najlepszych polskich prawników Jacek Dubois. Do sądu trafiły już dwa pozwy o naruszenie dóbr osobistych, a dziennikarz żąda już 9 milionów złotych. Mało tego, to nie koniec pozwów przeciwko Wprost. Durczok wygra grube miliony? Wkrótce się dowiemy.

źródło: se.pl

...

Zobacz również