Duda jak Morawiecki. Media ujawniają wielkie kłamstwo prezydenta

Duda jak Morawiecki. Media ujawniają wielkie kłamstwo prezydenta

Mateusz Morawiecki w ciągu ostatnich miesięcy zaliczył kilka poważnych wpadek wizerunkowych. Były one związane ze słowami premiera, które nie znajdowały odzwierciedlenia w rzeczywistości. Za jedno ze swoich kłamstw musiał nawet wystosować przeprosiny, co było zarządzone wyrokiem sądu. Okazuje się, że Andrzej Duda poszedł w ślady szefa rządu i przekazał właśnie nieprawdziwe informacje.

Prezydent, podobnie jak Mateusz Morawiecki, bardzo mocno musi pracować na to, żeby na jego wizerunku nie pojawiały się kolejne rysy. Tym bardziej dziwi jego decyzja o wypowiedzeniu słów, których natura może być bardzo szybko zweryfikowana przez media. Dziennikarze w mgnieniu oka udowodnili, że jedna z najświeższych wypowiedzi Andrzeja Dudy dotycząca jednej z najgorętszych spraw ostatnich dni nie ma nic wspólnego z prawdą.

Andrzej Duda jak Morawiecki. Dziennikarze zweryfikowali słowa premiera

Jednym z czołowych tematów ostatnich dni w naszym kraju są zarobki pracowników Narodowego Banku Polskiego. Kiedy okazało się, że zarabiają oni po kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie, partia rządząca zaczęła się chwytać każdego możliwego wytłumaczenia, które chociaż trochę wyjaśniałoby bajońskie sumy spływające na konta urzędników. Głos w debacie postanowił zabrać również Andrzej Duda. Prezydent stwierdził, że w żadnym wypadku wysokość pensji nie jest dziełem obecnego prezesa NBP Adama Glapińskiego. Całe zamieszanie ma być pokłosiem decyzji podjętych jeszcze przez Marka Belkę. - Siatka płac w NBP to nie jest decyzja prezesa Glapińskiego. To są decyzje, które zostały podjęte za czasów prezesa Marka Belki i to jest coś, co pan profesor Adam Glapiński zastał - stwierdził prezydent. Podobne stanowisko na antenie Polsat News zabrał Bartosz Kownacki z Prawa i Sprawiedliwości. - Zaczęliśmy nagonkę na NBP, która jest nie do końca uzasadniona. Tabele płac i zasady wynagradzania są jawne, były dużo wyższe niż w administracji publicznej od wielu, wielu lat. Chociażby ta, która jest obecnie, była ustalana o ile wiem przez pana prezesa Belkę - powiedział poseł w programie "Wydarzenia i Opinie".



DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ Problem w tym, że za rządów Marka Belki płace były zdecydowanie inne. Dyrektor komunikacji zarabiał wówczas niemalże trzy razy mniej. Była to kwota rzędu 23 tysięcy złotych brutto miesięcznie, w porównaniu z obecną pensją w wysokości ok. 65 tysięcy. Wydaje się, że każda kolejna próba wytłumaczenia wysokich zarobków w Narodowym Banku Polskim jeszcze bardziej pogrąża środowiska, chcące załagodzić całą sytuację. Wcześniejsze próby zawierały równie kuriozalne stwierdzenia, jak to, że w porównaniu z prywatnym sektorem bankowym, pracownicy NBP nie zarabiają wcale tak dużo.
ZOBACZ TAKŻE
  1. To już pewne? Żona Tuska nie ma dla Polaków dobrych informacji 
  2. Beata Szydło w cieniu kolejnego skandalu! Wyborcy są oburzeni 
  3. Ile zarabia Katarzyna Figura? Zarobki gwiazdy wprawiają w osłupienie
  4. Katarzyna Warnke: wiek gwiazdy zaskakuje. Jej mąż jest dużo młodszy
  5. Rząd PiS okłamał Polaków? Ustawa o przemocy domowej nie została wycofana 
  Następny artykuł