Ksiądz zamordowany w miejscowości Rudno na Lubelszczyźnie po dziś pozostaje jedną z większych tajemnic kryminalnych regionu. Duchowny, który był wielbiony przez rzeszę wiernych, został zamordowany. Śledczy po dziś szukają sprawcy tajemniczego morderstwa, do którego doszło prawie 40 lat temu.

Ksiądz Józef z parafii z Rudna był uważany za postać niezwykle popularną. Na mszach prowadzonych przez duchownego zawsze pojawiała się cała miejscowość. Niestety, ale morderstwo zabrało wiernym ukochanego kapłana. Morderca do dziś pozostaje bezkarny.

Ksiądz Józef zamordowany. Największa tajemnica Rudna

Cała sprawa miała miejsce w 1979 roku. 16 sierpnia proboszcz parafii w Rudnie – Józef postanowił pojechać na zakupy do Białej Podlaskiej. Z racji skromnego życia, duchowny nie miał ani samochodu, ani szofera. Środkiem komunikacji duchownego był autobus.

Około godziny 15, bo wtedy do miejscowości duchownego przyjechał PKS, mężczyzna publicznie widziany był po raz ostatni. Prosto z przystanku autobusowego poszedł do swojej parafii, mając w ręku czarną torbę, w której nie brakowało pożywienia. Jak się okazało, był to ostatni raz, kiedy mieszkańcy wsi widzieli swojego proboszcza żywego.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Andrzej Duda i narodowcy, czyli MEMY po obchodach 11 listopada

Nie znaleziono winnego

Następnego dnia, ksiądz proboszcz został znaleziony martwy na podłodze plebanii. Wierni, którzy na początku podejrzewali zawał starszego gospodarza plebanii, zostali wstrząśnięci wiadomością, którą przekazała milicja prowadząca sprawę. Uwielbiany kapłan został zabity.

Motyw zabójstwa, jak też same okoliczności zdarzenia po dziś nie są znane. Ofierze nie zabrano ani pieniędzy, ani także wspomnianej torby z zakupami. Mało tego, z terenu parafii i kościoła nie zniknęło nic wartościowego. Śledczy wykluczyli motyw zemsty. Duchowny był bardzo lubiany i często służył pomocą mieszkańcom małej wsi. Jedyne, co mogłoby wskazywać mordercę, są papierosy, które zostawił w budynku oraz narzędzie zbrodni.

Kopyść, drewniane narzędzie długości jednego metra, szersze z jednej strony i zwężające się ku uchwytowi miało być przedmiotem, którym duchowny został zakatowany. Problem polega jednak na tym, że żaden z mieszkańców wsi nie posiadał takiego narzędzia, a badania odcisków palców wyłączyły jakiegokolwiek członka parafii. Nikomu z okolicy owa kopyść nie ma być znana.

Czy po latach tajemnicza sprawa się rozwiąże? Jedyne, do czego służby doszły po latach, jest fakt, że morderca musiał być mieszkańcem jednej z pobliskich miejscowości. Czy kiedykolwiek dowiemy się, czego morderca szukał na parafii i czemu zabił kochanego duchownego?

ZOBACZ TAKŻE

  1. Skandal w świecie disco polo! Czy oni poszaleli do reszty?
  2. Papież Franciszek szokuje! Zapowiedział koniec świata 
  3. Przepowiednia Jackowskiego spełnia się na naszych oczach? Miał rację
  4. Znaki zodiaku o ognistym temperamencie. Kto ma diabełka za skórą?
  5. Wstydliwa wpadka gwiazdy Polsatu. Internauci nie wytrzymali ze śmiechu

Milionerzy: Szokujące kulisy programu. Widzowie nie mieli o tym pojęcia

Zobacz również