Kolejny europejski kraj ma gigantyczny problem z radykalnym islamem. Z jednego z belgijskich miasteczek aż 30 młodych mężczyzn wyjechało do Syrii. 

To z Belgii obecnie rekrutuje się najwięcej dżihadystów. Pochodzą z muzułmańskich rodzin, nie mają zaufania do mediów. Ich koledzy komentują, że mimo iż rodzice wpajali im, że nie ma czegoś takiego jak święta wojna, oni mimo wszystko chcą walczyć za islam. Umiarkowani muzułmańscy duchowni twierdzą, że zradykalizowana młodzież nie chce ich słuchać. Namówili swoich wiernych, by w mediach społecznościowych zwalczali argumentami radykalny islam.

Onet opisuje historię Belga, którego syn wyjechał do Syrii. Z narażeniem życia mężczyzna ściągnął go z powrotem do kraju. Jest załamany, ponieważ belgijskie służby nie chciały pomóc i zasłaniały się… wolnością słowa i wyznania. Policja wyśmiała ojca.

Rozwojowi radykalnego islamu w Belgii sprzyja napięta sytuacja pomiędzy dwoma spierającymi się grupami etnicznymi, a mowa o Flamandach i Walonach. Muzułmanie wykorzystują lokalny konflikt.

Młodzi muzułmańscy Belgowie dają się skusić dżihadystom z Państwa Islamskiego, którzy działają przez internet, głównie w mediach społecznościowych. Omamiają ich obietnicami udziału we władzach w kalifacie belgijskim. Ten zaś ma powstać po zwycięstwie islamu w Syrii, a potem w Europie.

Dżihadyści powoli realizują swój plan, aż 3000 muzułmanów zostało wysłanych do Europy. Mają zorganizować zamachy. Służby specjalne europejskich krajów monitorują sytuację i będą starały się zapobiec atakom.

 

źródło: onet.pl

...

Zobacz również