Szpitale mają dość zatruć dopalaczami. Ofiary zapłacą ogromne rachunki za leczenie?

Szpitale mają dość zatruć dopalaczami. Ofiary zapłacą ogromne rachunki za leczenie?

Dopalacze to coraz częstsza przyczyna zatruć, a nawet zgonów w Polsce. Służba zdrowia codziennie zmaga się z setkami przypadków pacjentów, którzy zażyli niedozwolone substancje. To generuje ogromne koszta. Szpitale mówią stanowcze "dość".

Dopalacze to środki, po które sięga młodzież szukająca mocnych wrażeń. Choć przez pewien czas były legalne w Polsce, obecnie w prawie widnieje zapis o kategorycznym zakazie zarówno sprzedawania jak i ich zażywania. Nie zniechęca to jednak wielu ich wielbicieli. Eksperymentują z coraz to nowymi mieszankami, które przenoszą ich w zupełnie nowe stany świadomości. Dotyczy to głównie osób młodych, co jest najbardziej w tym wszystkim wstrząsające.

Dopalacze i ich użytkownicy to prawdziwy problem dla służby zdrowia

Szpitale mają prawdziwą udrękę z pacjentami, którzy odwiedzają oddziały toksykologii z powodu zatrucia się nielegalnymi substancjami. Kiedy przyjeżdża osoba pod wpływem dopalaczy należy przeprowadzić szereg badań, które określą ogólny stan zdrowia, z jakim do placówki zgłosił się człowiek. Niezbędne jest wykonanie podstawowych badań krwi, a także moczu. Często również wymagane jest badanie EKG lub TK. Gdy okaże się, że według wyników podstawowych badań pacjent jest pod wpływem substancji niewiadomego pochodzenia - należy skierować próbki jego krwi do Regionalnego Ośrodka Ostrych Zatruć z Oddziałem Toksykologii Klinicznej.
DALSZA CZĘŚĆ POD GALERIĄ W czasie oczekiwania pacjent musi pozbyć się z organizmu tego, co mu zagraża. W tym celu podaje się mu specjalne kroplówki. Przyspieszają one detoksykację, a także proces trzeźwienia. Jak można się domyśleć - wszystko to kosztuje, a cały pobyt w szpitalu opłacany jest przez... państwo.

Niech sami płacą za swoje leczenie

Szpitale wyrażają stanowczy sprzeciw. Przecież, gdy alkoholik trafia do placówki zdrowia za swoje leczenie musi zapłacić sam. W końcu dopalacze, podobnie jak i alkohol, to używki zmieniające świadomość, choć w innym stopniu. Dlaczego więc za głupotę jednych mają płacić drudzy? Takie pytania stawia sobie choćby rzecznik szpitala bytomskiego - Iwona Wronka. Szczególnie, że często dochodzi do sytuacji, gdy ta sama osoba powraca do szpitala nawet trzy razy w ciągu dnia. Za każdym razem należy przeprowadzić całą procedurę od początku. Jak uważa rzecznik, jest to wyjątkowe marnotrawstwo pieniędzy, które o wiele sensowniej można byłoby wykorzystać pomagając komuś, kto naprawdę jest w potrzebie i to nie ze swojej winy. - Uważam, że osoby po dopalaczach powinny trafić do specjalistycznych ośrodków (...) i powinno to być świadczenie płatne! - podkreśla Iwona Wronka. ZOBACZ TAKŻE NA PIKIO.PL:
  1. Zarobki Poli Raksy to wielka tajemnica. Jaką emeryturę dostaje?
  2. Okrzyknięto ją „nową Korą”. Kim jest Karolina Gibki?
  3. Awaria Facebooka w kilku miastach. Brak dostępu do strony
  4. Runął kilkupiętrowy budynek w Stambule. Pod gruzami są ludzie
  5. Problemy Jessiki z Rolnik szuka żony. Odrzuciła zaręczyny, bała się wychodzić z domu
  6. HGA Media – duży sukces firmy, szansa na karierę dla młodych
    Źródło: NieFart
Następny artykuł