W środowym wydaniu „Polityki” postawiono kontrowersyjną tezę w związku z szybkim powrotem Macierewicza ze Smoleńska w 2010 roku. Według tygodnika, nie był to przypadek.

Sześć lat temu temu po powrocie z Rosji. Macierewicz natychmiast udał się do Pałacu Prezydenckiego. Oficjalnie zrobił to, aby oddać hołd ofiarom tragedii. Jednak tygodnik twierdzi, że zaraz po tym rozpoczął serię spotkań z pracownikami Kancelarii i Biura Bezpieczeństwa Narodowego. W Smoleńsku zginęli szefowie obu tych instytucji.

„Polityka” twierdzi, że Macierewicz chciał przejąc kopie archiwów Służb Kontrwywiadu Wojskowego. Są w nich między innymi akta Wojskowych Służb Informacyjnych oraz nagrania z posiedzeń komisji weryfikujących żołnierzy i funkcjonariuszy WSI.

Według tygodnika dokumenty miały być w Kancelarii Prezydenta, jednak po wejściu ludzi z otoczenia Bronisława Komorowskiego, ślad po nich zaginął.  Z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, papiery były niezwykle istotne. Jak podaje „Polityka”, w aktach zawarte były informacje dotyczące agentów i informatorów, a także firm i przedsiębiorstw, zakładanych przez funkcjonariuszy. Według tygodnika nie wszystkie dokumenty, które znalazły się w posiadaniu Macierewicz, zastały odnalezione.

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu o polityce i społeczeństwie :

wk

...

Zobacz również

Zobacz również