10 lat temu był objawieniem polskiego sportu. Jego mama twierdzi, że chce się zapić na śmierć

10 lat temu był objawieniem polskiego sportu. Jego mama twierdzi, że chce się zapić na śmierć Źródło: fot. pixabay.com/flooy

Był objawieniem mistrzostw świata U-20, które odbyły się w 2007 roku w Kanadzie, biły się o niego europejskie potęgi z Atletico Madryt na czele. Ostatecznie skończył w Moskiewskim CSKA, a dziś - jak twierdzi jego mama - Dawid Janczyk chcę się zapić.

Kiedy w 2007 roku podczas młodzieżowych mistrzostw świata Dawid Janczyk strzelił trzy bramki w czterech meczach był wymieniany jednym tchem jako objawienie turnieju razem z Sergio Aguero (Manchester City) czy Angelem Di Marią (PSG).

Dawid Janczyk - wielka nadzieja zaprzepaszczona?

Po turnieju otrzymał wiele propozycji transferu między innymi z Atletico Madryt i CSKA Moskwa. Ostatecznie wybrał ten drugi zespół i za kwotę 4.2 mln euro trafił z Legii Warszawa do stolicy Rosji. Wówczas była to największa suma, jaką zagraniczny klub zapłacił za piłkarza z polskiej ligi. Na rosyjskich boiskach Janczykowi nie szło tak dobrze, jakbyśmy wszyscy sobie tego życzyli. W barwach CSKA polski piłkarz zagrał jedynie w czternastu ligowych spotkaniach, strzelając dwie bramki. Klub z Moskwy zdecydował się na liczne wypożyczenia do klubów z Belgii, Polski czy Ukrainy. Jednak z wyłączeniem sezonu 2009/2010, kiedy to w barwach Lokeren strzelił czternaście bramek, w trzydziestu jeden występach w lidze Belgijskiej nie szło mu najlepiej. W 2011 roku dobiegło końca ostatnie wypożyczenie do Ukraińskiego PFK Oleksandria, wówczas Dawid Janczyk zapytał włodarzy CSKA o możliwość rozwiązania kontraktu za porozumieniem stron. Jednak odpowiedź moskwian nie była dla niego dobra i usłyszał stanowcze: nie. Polak był związany kontraktem z CSKA Moskwa aż do 2013 roku. Niestety przez brak regularnej gry oraz pozasportowe problemy (nadwaga, nadużywanie alkoholu) byłemu reprezentantowi juniorskiej kadry Polski było bardzo ciężko znaleźć nowego pracodawcę. Dopiero w 2014 roku związał się umową z Piastem Gliwice.

Pijackie życie sportowca

O problemach Janczyka z alkoholem było już głośno za czasów jego Belgijskiej przygody. Podobno już wtedy po treningach w domu siadał z butelką whiskey. Niestety nie kończyło się to na jednym drinku. Po powrocie do polski mogliśmy czytać o tym, że piłkarza można częściej spotkać pod "budką z piwem" niż na treningu. Obecnie o życie Dawida Janczyk martwi się już nawet jego mama. Jak sama twierdzi, modli się codziennie o syna, prosząc by syn nie zapił się na śmierć. Wszystkie problem są podobno związane z brakiem gry i treningów. Niestety trening i alkohol nigdy nie jest dobrym połączeniem i jeżeli ten zdolny niegdyś piłkarz myśli jeszcze nad powrotem do wyczynowego sportu, powinien zdecydowanie zrezygnować z alkoholu.

Problemy finansowe Dawida Janczyka

W tym momencie ten olbrzymi piłkarski talent znajduje się na samym dnie. Od 2016 roku, kiedy rozstał się z Sandecją Nowy Sącz, której jest wychowankiem, pozostawał bez klubu. Dopiero niedawno parafował kontrakt z b-klasowym zespołem KTS Weszło Warszawa. Według mamy Dawida, syn obecnie jest na jej utrzymaniu i z wielkich pieniędzy zarobionych w Moskwie nie zostało już nic. Miejmy nadzieje, że Dawidowi Janczykowi uda się przezwyciężyć swoje demony i jeszcze kiedyś tego zdolnego napastnika zobaczymy w najważniejszy rozgrywkach.



Najlepsze newsy dnia:

  1. Trener rzucił się na piłkarza przed meczem Polska-Irlandia! „Ty PIEPRZONY K*TASIE”
  2. Rusza proces syna Olbrychskiego. „Chciał mnie zabić. Widziałem obłęd w jego oczach”
  3. Znany sportowiec chciał się zoperować na NFZ. Termin, który dostał to jakiś żart
Następny artykuł