Członek ekipy ratunkowej zdradza kulisy akcji ratunkowej w Nanga Parbat. Od tego opisu może zakręcić się w głowie! To wręcz niebywała historia! 

Rafał Fronia, uczestnik wyprawy na K2 zrelacjonował całą akcję ratunkową na stronie Polski Himalaizm Zimowy w „Dzienniku Wyprawowym”. Jego opowieść poruszyła miliony osób obserwujących sprawę uwięzionych na wysokości Tomka Mackiewicza i Elisabeth Revol.

ZOBACZ TAKŻE: Mackiewicz uwięziony na wysokości. Co dzieje się z jego ciałem?

Członek ekipy ratunkowej zdradza kulisy akcji ratunkowej w Nanga Parbat

W szóstej części „Dziennika Wyprawowego” Rafał Fronia przywołuje swoje wspomnienia o Tomku, który marzył o tym, by zdobyć szczyt Nanga Parbat, i już nawet kilka razy się tego podejmował.

– Tomek wracał z kalendarzową zimą jak bumerang pod tę Górę . Jak wędrowny ptak, któremu nie odpowiadały ciepłe, afrykańskie zimowiska, opuszczał Polskę i frunął pod Nangę. Okopywał się i próbował. Walczył. Siódmy raz! Wyruszyli z Eli do szczytu 15 stycznia. A my robiliśmy swoje na K2. Gdy dotarła do nas zła pogoda i zwiała nas z żebra góry, zakotwiczyliśmy w bazie. Dostęp do internetu i areszt domowy spowodował zwiększone zainteresowanie tym, co dzieje się na Nandze – napisał uczestnik wyprawy K2.

26 stycznia dotarły do nich informacje o tym, że Tomek i Elisabeth utknęli na wysokości 7400 m. n. p. m. Załoga, która przygotowywała się wówczas do zdobycia szczytu K2, zdecydowała przy śniadaniu jednogłośnie, że muszą im pomóc. Do akcji ratunkowej zgłosili się wszyscy.

– Rusza machina, w kraju Robert Szymczak i Janusz Majer. Tu, w Pakistanie my. Zdaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy ich jedyną szansą. Jesteśmy przygotowani, mamy sprzęt, jesteśmy zaaklimatyzowani. I chcemy, chcemy i możemy im pomóc! Rzucamy się do magazynu, szykujemy sprzęt, Krzysztof zawisł na telefonie. To takie proste. Trzeba wezwać heli, zapakować ratowników i po 3 godzinach wbijamy się w ścianę Nangi. Rusza urzędnicza machina. Wyścig o życie. My, na spóźnionym starcie zostaliśmy wyprzedzeni przez pieniądze. To one, szeleszczące papierki blokują start helikopterów, są gorsze od wiatru, niepogody i wojen, po kablach biegną słowne, ostre impulsy. Polacy tak… a co Francuzi? Halo Francuzi, potrzebne pieniądze by zawarczały wirniki śmigieł, tam w górze polsko-francuska para walczy o życie. My chcemy! Mamy tlen, ludzi, wiedzę. Znamy górę, pozwólcie nam pomóc. Czekamy. Czas płynie – relacjonuje Fronia.

ZOBACZ TAKŻE: Znany dziennikarz ATAKUJE Mackiewicza. „Jak go cudem uratują, to niech…”

Ruszyła machina: „Lecimy!”

Zdecydowali, że na pomoc ruszą Denis Urubko Adam Bielecki, Jarek Botor i Piotr Tomala. Podczas gdy oni położyli się spać, Elisabeth udało się zejść do C3. Tam spędziła kolejną trudną noc. Kobieta ciągle wysyłała swoją pozycję, dlatego mężczyźni wiedzieli, że nadal żyje. Fronia w swoim wpisie nazywa ją niezniszczalną. Martwi się, bo nie docierają do nich żadne informacje od Tomka, nikt nie wie, co się z nim dzieje.

– W Skardu na lotnisku jest Darek, w polskiej Ambasadzie Pan Wyszomirski, przy tel. w bazie Krzysztof, a w kraju sztab. Czwórka wybranych czeka w kombinezonach, wory ze sprzętem gotowe, helipad przygotowany. Krążymy jak sępy. Sprawdzam wiatr, 35 km. Dzwoni Darek, ma przylecieć do bazy tymi heli, które polecą pod Nangę. Tam w Skardu cisza. Dziesiątki połączeń. Sępie dreptanie przyspiesza. Dzwoni Darek, piloci pytają jaka u nas pogoda? Włączamy wideo, pokazujemy, że tu w bc jest dobrze, pułap chmur 400 m ponad lodowcem… 10.00, 11.00. Płynie czas. Dryń, dryń… Pan Wyszomirski. Będzie lot. Lecimy! Ok 12. Śmigła ruszyły. Biegniemy na helipad, targamy wory. Z dołu, nad moreną narasta warkot silników. Lecimy po nich, lecimy! Wiem, wiem to. Uratujemy ich! – napisał Fronia.

Ratownicy są już z Elisabeth Revol

– Ok 2:00 Wilki dopadły zdobycz. Mają Eli. W Orlim Gnieździe ratownicy dotarli do poszkodowanej! Schodzą. O 7:45 ruszają w dół, w dół ściany Kinshofera. … 9:21 dzwoni Krótki… słabo słychać, wiatr szarpie namiotem: Jest dobrze (mówi), idziemy w górę… nic nie słychać… jak wysoko jesteście? Pyta Krzysztof. Heli? Widzicie heli? Koniec połączenia. Czekamy… Dryń, dryń… dzwoni. Piotrek, zmień położenie anteny! Napisz sms! Dryń, dryń… Dwa heli na 12.00 do C1. Idzie dobrze… cisza, przerwało połączenie. Adam i Denis zjeżdżają z Eli ścianą… czekamy w napięciu, kiedy wejdą w trawers – relacjonuje członek ekipy ratunkowej.

„Tomek umiera, dlaczego w ogóle rozmawiamy o pieniądzach?”

– Budzi się europejski świat. (…) Co się dzieje? Gdzie są? Co z Tomkiem… Znów sprawa śmigła, znów ambasada, lotnisko, naciski i spekulacje. Trzeba ich stamtąd zabrać, podjąć helikopterem i jak najszybciej przewieźć w dół. Mamy opłacony tylko jeden lot. Lot to dolary… szept, coraz głośniej padają pytania: a gdzie są Francuzi? Dlaczego w ogóle rozmawiamy o pieniądzach? Czy ktoś w Polsce, w bazie, w polskiej ambasadzie powiedział: a pieniądze? – dodaje Rafał.

– Dla nas nie ma znaczenia skąd jest Revol i Mackiewicz. Nieważne kto płaci. Chłopaki rzucili się bez zastanowienia w lód Nangi narażając życie… Polska wysłała śmigła…a Francja? Czy to ważne, że to my inicjujemy, płacimy i ratujmy? Dla nas nie – napisał mężczyzna.

ZOBACZ TAKŻE: To oni ZABILI Mackiewicza. Niech cały świat się dowie

Dwa auta od bezdomnego? Internauci bezlitośnie kpią z o. Rydzyka [MEMY]


12 rozbrajających MEMÓW, które feministki najchętniej by ocenzurowały

Zobacz również

Absolwentka dziennikarstwa i medioznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Pierwsze medialne doświadczenia zdobywałam w regionalnych oddziałach Telewizji Polskiej. Redaktor newsów i kierownik zmiany newsroomu portalu Pikio.pl.

Link do profilu na LinkedIn:
https://www.linkedin.com/in/sylwia-banachewicz-3a5463136/