19-letnia Roksana nie żyje. Chora na raka była katowana przez ojca

19-letnia Roksana nie żyje. Chora na raka była katowana przez ojca

To, do jakich potworności zdolni są ludzie, czasami naprawdę nie mieści się w głowie. Ten przypadek dobitnie tego dowodzi. 19-letnia dziewczyna, chora na raka, była katowana przez swojego ojca. Teraz młodziutka Roksana nie żyje.

Ile cierpienia jest w stanie znieść człowiek? To pytanie, na które próżno szukać satysfakcjonującej i prawidłowej odpowiedzi. 19-letnia Roksana, w krótkim czasie jaki przyszło jej spędzić na ziemi wycierpiała więcej, niż niektórzy staruszkowie. 19-latka chorowała na glejaka mózgu, o którym dowiedziała się, mając zaledwie 16 lat. Choroba postępowała bardzo szybko, od roku już dziewczyna nie była w stanie samodzielnie ani chodzić, ani mówić. Z bliskimi porozumiewała się jedynie za pomocą SMS-ów. I to właśnie ze strony bliskiej osoby spotkała ją kolejna porcja cierpienia. Rodzina dziewczyny znajdowała się pod opieką Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Do tego miała założoną Niebieską Kartę. 45-letni Jacek B., ojciec Roksany wielokrotnie dopuszczał się przemocy na swoich bliskich.

Chora na raka dziewczyna ofiarą ojca

Chociaż dziewczynie proponowano pobyt w hospicjum, wiedząc również o jej ciężkiej sytuacji w domu - ta nie chciała się na niego zgodzić. Wiadomo już, że był to wpływ babci, która nie mogła się pogodzić z takim obrotem spraw. W połowie kwietnia do Roksany przyjechało, wezwane przez jej matkę, pogotowie. Przyczyną wezwania karetki była krew w jamie ustnej dziewczyny. Lekarze jednak odkryli na jej ciele ślady pobicia. - Z naszych informacji wynika, że w nocy ojciec mógł szarpać i dusić Roksanę, na to zareagowała matka, której przeszkadzał hałas. Przyczyną wezwania pomocy była krew w jamie ustnej Roksany - mówił portalowi gp24.pl Klaudiusz Dyjas, dyrektor MOPR. - Okazało się, że ojciec od dłuższego czasu, od ubiegłego roku, mógł znęcać się nad chorą córką fizycznie i psychicznie. Miał wszczynać awantury, ubliżać jej, używać wobec niej słów powszechnie uznawanych za obraźliwe. Jakby tego było mało, używał wobec niej siły fizycznej, szarpał ją, popychał, uderzał rękoma po głowie i ciele - opowiadał gp24.pl Robert Czerwiński, rzecznik słupskiej policji. Stan dziewczyny krótko po tej sytuacji znacząco się pogorszył. Została przewieziona do Słupskiego hospicjum, tam zmarła. Jej kat-ojciec trafił na dwa miesiące do aresztu. Biorąc pod uwagę, jakie ostatnie chwile zgotował swojej córce, to zdecydowanie niewielki okres czasu.



ZOBACZ TAKŻE:
  1. Fani załamani. Maciej Orłoś odszedł
  2. Żona Stuhra przerywa milczenie! Opowiedziała szokującą historię
  3. Bardzo kontrowersyjny żart Stuhra na gali. Katolicy wściekli jak nigdy
Źródło: wiadomosci.wp.pl Następny artykuł