Chłopiec nie miał szans. Okrutna śmierć na placu zabaw

Chłopiec nie miał szans. Okrutna śmierć na placu zabaw Źródło: instagram.com

Chłopiec nie miał żadnych szans - tego feralnego dnia wybrał się na plac zabaw. Miał w planach miło spędzić czas ze swoimi kolegami. Niestety, po chwili beztroskich harców stało się najgorsze. Chociaż świadkowie natychmiast wezwali pogotowie, nastolatek zmarł.

Chłopiec umierał w męczarniach, a najgorsze jest to, że gdyby pomoc nadeszła szybciej, prawdopodobnie udałoby się go uratować. Można było zapobiec tragedii, jednak prośby mieszkańców były puszczane mimo uszu.

Pogotowie przyjechało dopiero po 40 minutach

Tragedia rozegrała się w Astrachaniu w Rosji. 11-letni Lev Siyanov na plac zabaw zawsze wybierał się ze swoją mamą. Jednak 9 sierpnia ta źle się czuła i pozwoliła synowi pójść samemu do kolegów. W pewnej chwili postanowił skorzystać z atrakcji, którą dobrze znał - wspiął się na metalową drabinkę przymocowaną do betonowej płyty. Ta nagle runęła i przygniotła 11-latka.

- Usłyszałam trzask, odwróciłam głowę i zobaczyłam chłopca na szczycie drabiny, a w następnej chwili płyta się zawaliła. Natychmiast wezwaliśmy pogotowie. Widać było, że podstawa tej płyty zgniła, była chwiejna i wielokrotnie domagaliśmy się jej wyburzenia. Nie mogliśmy zapobiec tragedii… dziecko umarło - mówiła Oksana Beschastnova, która była świadkiem tragedii. Chłopiec jeszcze żył, kiedy podbiegli do niego dorośli, próbujący podnieść betonową płytę. Niestety, na darmo. Niedługo potem 11-latek stracił przytomność. Karetka pogotowia pojawiła się na miejscu dopiero po 40 minutach. Mimo reanimacji Lev zmarł.

Chłopiec był jedynakiem, rodzice nie kryją bólu i rozgoryczenia

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Na placu zabaw okoliczni mieszkańcy masowo kładą kwiaty i zapalają znicze. W rozmowach z lokalnymi mediami zaznaczają, że plac zabaw nie był zbyt bezpieczny, był postawiony jeszcze w czasach ZSRR, a atrakcje były przestarzałe. Denis Siyanov, tata Lva, wspomina go jako bystre, żywe dziecko, które było zapalonym pływakiem. Mama 11-latka, Ulyana, po informacji, że jej syn leży pod betonową płytą, natychmiast pobiegła na plac zabaw.

Dzisiaj grzeje: 1. Niestety, doszła do nas straszliwa wiadomość. Wielu Polaków miało nadzieję do samego końca, nie żyje Marta K.
2. Zaskakujące obostrzenia dotyczące wesel. Słowa Szumowskiego porażają
3. Majętny mąż chciał być pochowany z całą fortuną. Zemsta żony po jego śmierci zasługuje na oklaski

- Nikt nie spieszył się do mojego chłopca - mówiła z żalem odnośnie reakcji służb ratunkowych. Teraz Rosyjski Komitet Śledczy wraz z prokuraturą będą wyjaśniać okoliczności zajścia. Badane będzie tak późne przybycie ratowników medycznych oraz to, dlaczego mimo próśb mieszkańców nie zamknięto lub nie wyremontowano placu zabaw. Mało tego - dopiero po śmierci 11-latka rozebrano drugi betonowy murek z podobną drabiną. Jak mówili świadkowie, nie trzeba było się siłować. Atrakcja runęła po jednym mocnym pociągnięciu.

Najlepsze newsy dnia:

  1. Zenek Martyniuk podczas występu ciągle zerkał tylko w jednym kierunku, nie mógł oderwać wzroku
  2. Kasia Cichopek pokazała zdjęcie z plaży w prześwitującym kostiumie. Przesada?
  3. Potwierdza się pesymistyczny scenariusz. Lepiej się przygotować, kilka najbliższych dni będzie bardzo ciężkich
  4. Mamy potwierdzenie, ksiądz zakażony koronawirusem. Sanepid pilnie szuka uczestników mszy
  5. Córka zadała Hannie Lis poruszające pytanie. Dziennikarka nie wytrzymała

Źródło: Fakt, The Sun

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News