Tragedia na placu zabaw, 5-letni Szymonek nagle zniknął. Nie udało się go uratować, jego ciało odnalazł tata

Tragedia na placu zabaw, 5-letni Szymonek nagle zniknął. Nie udało się go uratować, jego ciało odnalazł tata Źródło: Fot. Pixabay.com

Chłopiec bawił się na placu zabaw niedaleko swojego domu wraz ze swoimi rówieśnikami. W pewnym momencie zniknął z pola widzenia rodziców i innych osób obecnych na miejscu. Rozpaczliwe poszukania 5-latka zakończyły się smutną dla wszystkich informacją - chłopiec nie żyje.

Chłopiec radośnie bawił się z innymi dziećmi na pobliskim placu zabaw. Koszmar zaczął się, kiedy rodzice i inni obecni tam dorośli stracili z oczu 5-latka. Znaleziono go niedługo potem - tata Szymonka wyciągnął go ze studzienki kanalizacyjnej. Dziecko niestety już nie żyło. 

Chłopiec zmarł na dnie niezabezpieczonej studzienki kanalizacyjnej

Pewnego czerwcowego dnia 2017 roku w Białogardzie na placu zabaw bawiły się dzieci w różnym wieku. Ciepły dzień sprawił, że 5-letni Szymonek jak zwykle wyszedł na plac szukać swoich koleżanek i kolegów. Rodzice wypuścili go przed dom, ponieważ mieli doskonały widok zarówno na miejsce zabaw, jak i swojego syna. W pewnym momencie ani mama chłopca, ani tata nie mogli dostrzec Szymonka wśród dzieci. Zaczęła się walka z czasem.

Z ogrodzonego placu zabaw zniknął 5-letni Szymonek. Inni dorośli obecni w pobliżu nie zauważyli jego nieobecności. Po pewnym czasie, kilkanaście metrów od placu zabaw, tata znalazł należący do syna bucik. Chwilę potem zauważył niezabezpieczoną studzienkę kanalizacyjną, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył ciało malucha. Zadzwonił po pomoc i próbował wyciągnąć synka. Niestety nawet próba reanimacji nie przyniosła żadnych efektów. Lekarz, który przybył na miejsce, mógł tylko stwierdzić zgon.

Urzędniczce grozi nawet 5 lat pozbawienia wolności. Przez niedopilnowanie obowiązków

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Kilka miesięcy po przykrym zdarzeniu prokuratura zdecydowała się oskarżyć rodziców chłopca o nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka. Oni nie przyznali się do winy, a w lutym 2019 roku zapadł wyrok o uniewinnieniu mamy Szymonka. Z kolei wobec jego ojca warunkowo umorzono postępowanie na rok. Uległa przy tym zmianie kwalifikacja czynu na bezpośrednie narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia. Wszystko dlatego, że postanowiono postawić zarzuty urzędniczce z Białogardu.

Dzisiaj grzeje: 1. Nie żyje legendarny wokalista. Zmarł po ciężkiej chorobie, opłakują go gwiazdy
2. Wygląda na niepozorną wiadomość SMS. Jeśli ją dostałeś, natychmiast wyjmij kartę SIM

Ewelina S. także nie przyznaje się do winy. Jest naczelniczką wydziału gospodarki komunalnej i mieszkaniowej w białogardzkim Urzędzie Miejskim. Oskarżono ją o niedopełnienie obowiązków i "spowodowanie bezpośredniego zagrożenia życia". Za takie przewinienia może grozić jej nawet 5 lat pozbawienia wolności.

Potwierdziła, że w chwili śmierci dziecka była naczelnikiem tego wydziału, lecz przez rozdzielenie kilku wydziałów nie została jej przekazana dokumentacja m.in. kanalizacji deszczowej w obszarze, gdzie doszło do tragedii. Na swoją obronę powiedziała też, że to nie jej wydział realizował budowę nowego odcinka kanalizacji oraz że inny wydział odbierał gotowe roboty. Wyjaśniła także, że bieżące naprawy kanalizacji deszczowej były przekazywane Zakładowi Gospodarki Komunalnej.

Najlepsze newsy dnia:

  1. Kaufland wycofuje żel do mycia. Środek wywołuje ZAKAŻENIE!
  2. Zdradzał żonę z koleżanką z pracy. Złapała go z nią w łóżku i zrobiła kompromitujące zdjęcie
  3. Przerażające informacje w Polsacie. Pojechali na pogrzeb, nie wiedzieli, że na własny
  4. Zaczyna się. W Polskę lada moment uderzy gigantyczna fala zimna
  5. Zrozpaczona Kinga Rusin przekazała informacje o śmierci bliskiej sobie osoby. "Odszedł"

Źródło: Super Express

Następny artykuł