Historia pana Andrzeja z miasta Chełm jest wyjątkowo tragiczna. Chociaż krewni szybko zdiagnozowali przyczyny złego samopoczucia, ratownicy zupełnie zignorowali jego stan. Z tego powodu mężczyzna zmarł. Tę dramatyczną historię otrzymaliśmy na nasz adres interwencyjny naglasniamy@pikio.pl.

Na nasz adres interwencyjny przyszła wiadomość od pana Adriana, syna pana Andrzeja. Pan Adrian opowiedział dramatyczną historię, która wydarzyła się w ostatnią niedzielę, 3 czerwca 2018 roku w mieście Chełm.

Jak opowiedział pan Adrian, w pewnym momencie jego tata źle się poczuł i poskarżył się, że „coś mu w głowie strzeliło”. Od razu obecna w mieszkaniu ciotka stwierdziła, że to może być wylew i wezwała pogotowie. W tym momencie dramat dopiero się rozpoczął.

Chełm: Ratownicy nie pomogli umierającemu

Okazało się, że wezwani ratownicy nie rozpoznali wylewu. Stwierdzili, że pan Andrzej cierpi z powodu nadciśnienia, dali mu zastrzyk i „tabletkę pod język”. Odjechali zostawiwszy coraz gorzej czującego się pacjenta.

Ponieważ interwencja ratowników nie przyniosła skutku, ciocia wezwała pogotowie ponownie. Przyjechał ten sam zespół ratowników, który uznał, że pan Andrzej „jest pijany, ponieważ czuć było od niego alkoholem i się zsikał”. Dali mu ponownie zastrzyk – na padaczkę i, pomimo błagań, odmówili zabrania pacjenta.

Ratownicy medyczni nie zostawili żadnej dokumentacji medycznej związanej z interwencją. Mężczyzna, którego być może można było uratować, zmarł w mieszkaniu.

Śledczy i wymiar sprawiedliwości odmówił współpracy. Rodzina prosi o nagłośnienie sprawy

Rodzina pana Andrzeja w tym momencie zdecydowała się na wezwanie policji. Na miejsce przyjechał także biegły sądowy, który stwierdził „zgon z przyczyn niewyjaśnionych”. Nie pojawił się za to prokurator, któremu biegły przedstawił telefonicznie jedynie swoją wersję przyczyn zgonu.

Biegły nie stwierdził zawartości alkoholu we krwi zmarłego mężczyzny. Faktycznie pan Andrzej wypił wieczorem jedno piwo, ale nie była to ilość alkoholu, która mogłaby doprowadzić do upojenia alkoholowego.

Rodzinie odmówiono przeprowadzenia sekcji zwłok. Prokurator, mimo wezwania, odmówił przybycia i wszczęcia procedur służących do wyjaśnienia przyczyn śmierci pana Andrzeja. Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, kiedy rodzina pana Andrzeja poinformowała, że „skontaktuje się z nim ich adwokat”.

Pan Adrian podkreśla, że zarówno służby ratownicze, jak i mundurowe i śledczy całkowicie ignorowali wszystkie ich żądania. Prokurator zmienił zdanie dopiero wówczas, kiedy okazało się, że rodzina nie daje za wygraną i może przysporzyć mu kłopotów.

Pan Andrzej zmarł mając jedynie 52 lata. Jego syn podkreśla, że jakiekolwiek działania nie przywrócą mu już życia, ale mogą chociaż ocalić życie innym ludziom, którzy mogliby paść ofiarą niekompetentnych ratowników. Zrozpaczona rodzina prosi o nagłośnienie sprawy.

Chcesz coś nagłośnić? Wiesz o bulwersującej sytuacji, która wymaga zainteresowania mediów? Wyślij maila na adres: naglasniamy@pikio.pl. Na pewno przyjrzymy się Twojej sprawie.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Samopodpalenie! Oblał się benzyną, ratownicy nie zdążyli
  2. Roman Kłosowski przeżywa koszmar. Nie przestaje tracić nadziei
  3. Jerzy Urban był krok od śmierci! Wstrząsające okoliczności

11 teorii spiskowych, które okazały się prawdą


12 szokujących faktów o śmierci, które zmrożą ci krew w żyłach

...

Zobacz również