Były reprezentant Polski w przerażającym wyznaniu. "Myślałem o samobójstwie"

Były reprezentant Polski w przerażającym wyznaniu. "Myślałem o samobójstwie"

Kiedyś był gwiazdą największego formatu. Dumnie reprezentował Polskę na najważniejszych imprezach piłkarskich i nigdy nie odpuszczał pomimo największych przeciwności. Niestety w pewnym momencie Radosław Kałużny zniknął z horyzontu, a jego życie było w tym czasie bardzo ciężkie. Myślał nawet o samobójstwie.

Jego kariera seniorska rozpoczęła się na początku lat 90. za sprawą występów w Zagłębiu Lubin. Kałużny spędził tam aż szczęść sezonów, zanim został dostrzeżony skautów Wisły Kraków, w której grał przez trzy lata do 2001. Po tym czasie zaczyna się w życiu piłkarza wielka niemiecka podróż tak charakterystyczna dla największych wówczas gwiazd polskiej piłki. Radosław Kałużny przez sześć sezonów występował w Bundeslidze, gdzie nie odniósł jednak większych sukcesów. Życie piłkarza w okresie jego największej sławy nie było łatwe. Nie pomagała mu także przeszłość i dom rodzinny, z którym nie wiąże najlepszych wspomnień. Były reprezentant Polski był już na skraju wytrzymałości psychicznej.

Radosław Kałużny myślał o samobójstwie

Ojciec piłkarza choć jest postacią bardzo ważną w jego życiu, nie zapisał się w nim jednoznacznie. Według relacji Kałużnego, choć prowadzał na treningi i pomagał w szukaniu odpowiedniej dyscypliny, bił i wyżywał się na nim. - W sporcie niczego nie szukałem, po prostu uciekałem od rodziców, od ojca, który mnie bił. Nie chciałem dawać mu okazji, by znowu coś się wydarzyło, żeby znowu mnie palnął. Uprawianie wszystkich sportów świata dało mi swobodę. Skakałem po drzewach i czułem się wolny - powiedział sportowiec w rozmowie ze Sportowymi faktami. Po reprezentacyjnym etapie, który spowodował, że niemal wszyscy znają jego nazwisko, przyszły gorsze czasy. W 2013 roku piłkarz wyjechał na Wyspy, gdzie pracował m.in. jako magazynier. Tam też przez chwilę zajmował się trenowaniem piłkarskiej młodzieży. Problemy Kałużnego sięgały jednak dalej niż złe wspomnienia z dzieciństwa. Zawodnika nikt nigdy nie nauczył ciepła i nie otoczył odpowiednią miłością, którą dała mu dopiero trzecia żona. W okresie, w którym nie wiodło mu się dobrze, reprezentacyjny obrońca myślał nawet o samobójstwie. - Zadawałem sobie pytania: "Dlaczego ja?, Dlaczego mam tak pod górę? Czy miałem takie wspaniałe dzieciństwo, że teraz dla równowagi muszę dostać w skórę?". Czułem bezradność, zmęczenie wszystkim dookoła. Zastanawiałem się, czy jeśli popełnię samobójstwo, to będzie lepiej. Ewa mi powiedziała, że to tchórzostwo, że myślą tak ludzie, którzy uciekają. A ja miałem w życiu różne role, ale tchórzem nigdy nie byłem. Jej słowa uświadomiły mi, że będę walczył. To, co było - zamykamy. Nikt nie powiedział, że teraz będzie łatwo, może być jeszcze gorzej, ale jesteśmy razem i możemy decydować o tym, co będziemy mieli i co będziemy robili. Widzi pan, był moment, kiedy ja, twardy facet - odpuściłem, a kobieta obiecała mi, że będziemy razem walczyć. Uwierzyłem jej i się opłaciło - wyznał Radosław Kałużny. Chcesz coś nagłośnić? Wiesz o bulwersującej sytuacji, która wymaga zainteresowania mediów? Wyślij maila na adres: naglasniamy@pikio.pl. Na pewno przyjrzymy się Twojej sprawie.



ZOBACZ TAKŻE:
  1. Legenda polskiej muzyki NIE ŻYJE. Przegrał po długiej walce z chorobą
  2. Karczewski w ogniu krytyki. Za słowa o niepełnosprawnych chcą go zlinczować
  3. 11 krów! Zniszczył je zboczeniec
źródło: sportowefakty.wp.pl
Następny artykuł Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News