Wielu polityków, szczególnie z Europy środkowej i państw bałtyckich z niepokojem patrzy na Rosję. W Polsce poczucie bezpieczeństwa podnosi rotacyjna obecność wojsk amerykańskich. Są jednak tacy, którzy uspokajając – straszą.

Po Gruzji i Ukrainie Rosja nie zatrzyma ekspansji, ale będzie ją rozszerzać na kolejne państwa. Tak przynajmniej twierdzi były prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili. Kolejnym celem rosyjskiego imperializmu ma być Białoruś.

Taką tezę postawił Saakaszwili, będąc z krótką wizytą w Wilnie. Protestował tam pod ambasadą rosyjską w rocznicę wybuchu wojny gruzińsko-rosyjskiej o Osetię Południową.

Sądzę, że Rosja przygotowuje się do zajęcia i aneksji Białorusi – twierdzi Saakaszwili. – Zagrożenie nie znikło. Ono rośnie – dodaje były prezydent Gruzji.

Polityk podkreśla, że jego słowa mają się sprawdzić już niebawem. Po zakrojonych na szeroką skalę ćwiczeniach wojskowych „Zapad 2017”, rosyjskie wojsko, które na tę okazję sprowadzone zostanie na teren Białorusi, nie wróci już do Rosji, ale pozostanie tu, gdzie przyjedzie.

Zdaniem Saakaszwilego państwa bałtyckie są obecnie bezpieczne, ponieważ NATO bardziej realistycznie patrzy na zagrożenie z Moskwy. Podkreśla jednak, że zachodowi nigdy nie wolno do końca ufać, bo zawsze pozostaje ryzyko jego zdrady.

Micheil Saakaszwili jest byłym prezydentem Gruzji. Wyjechał z niej w 2013 roku tuż przed końcem kadencji prezydenckiej, obawiając się zarzutów m.in. stłumienia protestów w Tbilisi w 2007 roku i przekroczenia uprawnień. Początkowo wyjechał do USA, by następnie zaangażować się w rewolucję na Ukrainie. W 2015 roku został tam Gubernatorem w Odessie i otrzymał obywatelstwo ukraińskie (tym samym stracił gruzińskie). Pod koniec lipca 2017 roku prezydent Ukrainy Petro Poroszenko odebrał mu obywatelstwo. Saakaszwili jest zatem ściganym międzynarodowym listem gończym bezpaństwowcem.

ZOBACZ TAKŻE:

https://www.youtube.com/watch?v=hE8DTQ0wSsc

...

Zobacz również