Afera Amber Gold elektryzuje Polskę od lat. Śledztwo, które wciąż toczy się w tej sprawie, zaangażowało zwłaszcza świat polskiej polityki. Pojawiające się głosy o rzekomej winie Donalda Tuska i zamieszaniu w aferę jego syna są według byłego premiera, Kazimierza Marcinkiewicza, wyssane z palca. Jego zdaniem kto inny stoi za aferą.

Jak twierdzi Marcinkiewicz, Donald Tusk ani jego syn Michał nie mają nic wspólnego ze sprawą. Ta została jego zdaniem wykorzystana jako hak przeciwko Tuskowi i ma pogrążyć go na oczach milionów Polaków. Samo przesłuchiwanie Michała Tuska w tej sprawie Marcinkiewicz nazwał „chamstwem”.

– Przesłuchanie syna Tuska jest chamstwem, a ta komisja jest śmieszna. Przewodnicząca jej Małgorzata Wassermann postąpiła jak SB za komuny, dlatego że przywołała słowa niby świadka, a od trzech lat wiadomo, że ten świadek kłamał – mówi Marcinkiewicz.

Co więcej, były premier ujawnił także, kto jego zdaniem stoi za aferą. Jak stwierdził, za rozpętanie jej odpowiedzialne są służby. Marcinkiewicz nie wie jednak jakie służby i w jakim celu, jest jednak przekonany o tym, że to właśnie ich wina.

– Dla mnie jest sprawą oczywistą, że tak jak za aferą podsłuchową stały służby i stoją nadal, tak samo za aferą Amber Gold stoją służby. Nie wiem które, nie wiem czyje i nie wiem dlaczego, ale cała ta sprawa wygląda tak, że były ogromne pieniądze i tych pieniędzy nie ma. Niby parę osób siedzi w więzieniu, ale tak naprawdę winnych nie ma – stwierdził Marcinkiewicz.

...

Zobacz również