Były premier domaga się postawienia mu zarzutów

Były premier domaga się postawienia mu zarzutów

Wielu polityków okazuje solidarność z Donaldem Tuskiem w związku z zarzutami Macierewicza o zdradę dyplomatyczną. Głos w sprawie zabrał były premier Polski.

Swoimi przemyśleniami na temat zaistniałej sytuacji podzielił się były premier, Kazimierz Marcinkiewicz.

 - Donald Tusk wygrał antypolską batalię z JK, wykonywaną przez premier i ministra spraw zagranicznych, niespełna dwa tygodnie temu, więc czekałem z niecierpliwością na odwet. Długo nie musiałem czekać. Znów kosztem reputacji naszego kraju JK, tym razem przy pomocy ministra obrony narodowej przypuszcza atak na Donalda Tuska. - pisze Marcinkiewicz.

Uważa, że nie ma żadnych podstaw ku temu, by postawić Tuskowi zarzut zdrady dyplomatycznej.

 - Zarzucanie byłemu premierowi zdrady dyplomatycznej przy podejmowaniu decyzji dotyczącej śledztwa smoleńskiego, jest absurdalne. Mógłbym zrozumieć ten zarzut postawiony zaraz po katastrofie w 2010 roku. Kiedy było wiadomo, jaka to decyzja i co oznacza dla prowadzonego śledztwa. Tyle, że wtedy z miejsca katastrofy Antoni Macierewicz czmychnął momentalnie jako pierwszy. Któż tak ucieka? Mnie się zdaje, że tylko ktoś winny, lub bojaźliwy. - oskarża.

W swoim wpisie na Facebooku domaga się także, aby identyczne zarzuty postawiono również jemu.

 - Wyobrażam sobie, że podobny zarzut można byłoby postawić mi. Gdy byłem premierem, wynegocjowałem ok. 105 mld Euro dotacji UE dla Polski. Hipotetycznie mogłem wtedy złożyć weto, by w kolejnej rundzie uzyskać np. 50% więcej. Donald Tusk jako premier siedem lat później uzyskał więcej ode mnie. Zdrada dyplomatyczna jak nic i działanie na szkodę Polski. - opiniuje.

 
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News