Była piekielnie utalentowana, Polacy ją kochali. Odeszła zapomniana

Była piekielnie utalentowana, Polacy ją kochali. Odeszła zapomniana

Czasami bywa tak, że najbardziej utalentowani i zdawałoby się - obdarowani przez los ludzie, doświadczają bardzo trudnych rzeczy w swoim życiu. Tak było w jej przypadku. Była piekielnie utalentowana, kochali ją wszyscy Polacy, ale odeszła zapomniana.

Nazywano ją "polską Marilyn Monroe", gdyby żyła świętowałaby 80 urodziny. Elżbieta Czyżewska była w latach swojej młodości symbolem kobiecego piękna i talentu. Zmarła zapomniana w Stanach Zjednoczonych w 2010 roku. Jej tata zginął podczas II wojny światowej, a mama była krawcową. Już wtedy nie było jej najłatwiej, bowiem część dzieciństwa spędziła w domu dziecka, w podwarszawskim Konstancinie. Zadebiutowała w roku 1961 w Teatrze Dramatycznym. Ze względu na charyzmę i talent często porównywano ją do Zbigniewa Cybulskiego. Zagrała w około 30 filmach. - W jej przypadku dokładnie sprawdzało się to, co kiedyś napisała o niej Osiecka. Bezczelny talent, wybitna inteligencja, nadzwyczajne rozumienie czasów, niepospolita osobowość - wspominał aktorkę Daniel Olbrychski w książce "Elka".

Elżbieta Czyżewska umarła zapomniana

Jej życie zmieniło się w 1967 roku na przyjęciu zorganizowanym po premierze spektaklu "Po upadku". To tam Elżbieta Czyżewska poznała korespondenta gazety "New York Times" - Davida Halberstama. Ów laureat nagrody Pulitzera za książkę o wojnie w Wietnamie, wkrótce poprosił ją o rękę. Ślub odbył się w dniu, kiedy aktorka została nagrodzona prestiżową Złotą Maską, przyznawaną za szczególne osiągnięcia artystyczne w dziedzinie sztuki teatralnej. Wkrótce z uwagi na kwestie polityczne para musiała wyjechać na stałe do Stanów Zjednoczonych. W USA nie udało się artystce kontynuować kariery aktorskiej na takim poziomie, na jakim utrzymywało się to w Polsce. Grywała tam jedynie role epizodyczne, nigdy już jednak nie wróciła do Polski na stałe. Powodem kryzysu w karierze aktorskiej, który przeżyła Elżbieta Czyżewska było przede wszystkim to, że co prawda opanowała język, ale mówiła z akcentem, a to utrudniało angażowanie jej do sztuk i filmów anglojęzycznych. - Bardzo ciężko jest określić, co z aktorki czyni gwiazdę, co musi mieć, żeby chciało się na nią patrzeć, tak jak na Czyżewską - mówił po śmierci aktorki dramaturg i pisarz Janusz Głowacki. Nie da się więc ukryć, że jej talent został boleśnie zmarnowany, a o wielkiej aktorce teraz w kraju nie pamięta już nikt. Elżbieta Czyżewska odeszła 17 czerwca 2010 w Nowym Jorku. Aktorkę pochowano ją w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach Wojskowych. Czyżewską pożegnano w obrządku katolickim, ale nad jej grobem judaistyczną modlitwę odmówił Konstanty Gebert. Zrobił to na prośbę rodziny zmarłej, której w pewnym okresie życia religia judaistyczna była bardzo bliska.



  1. Tragedia pod Warszawą! Wjechał autem w ludzi, dzieci wśród ofiar
  2. Niewiarygodne! Próbowano zamordować Radosława Sikorskiego
  3. Budapeszt: Setki tysięcy ludzi na ulicach. Szykuje się przełom
Źródło: film.interia.pl            
Następny artykuł