Brutalnie pobili kasjerkę w Biedronce. Teraz sklep zniszczył jej życie

Brutalnie pobili kasjerkę w Biedronce. Teraz sklep zniszczył jej życie

Kasjerka pracująca w jednym ze sklepów sieci Biedronka została zwolniona za pomoc napadniętemu klientowi. Sprawcy próbowali także ukraść alkohol. Sprawę opisał "Tygodnik Powiśle" i aż trudno w nią uwierzyć. Jak do tego doszło?

Lokalna gazeta z województwa lubelskiego postanowiła opisać przypadek Pani Joli, kasjerki z Biedronki, która straciła pracę w wyniku próby obrony dotkliwie pobitego klienta sklepu, w którym pracowała. W wyniku zdarzenia sama trafiła do szpitala. ZOBACZ TAKŻE: To ZNISZCZY Biedronkę i Lidla! Ceny o ponad POŁOWĘ NIŻSZE Według relacji zawartej w "Tygodniku" sprawcami byli dwaj siedemnastolatkowie, podopieczni miejscowego poprawczaka. Obaj znajdowali się pod wpływem alkoholu i narkotyków. Pani Jola miała być jedyną osobą, która zareagowała na zaatakowanie przez nich jednego z pracowników sklepu i próbę rabunku alkoholu. Gdy nad zaatakowanym pastwili się zwyrodniali nastolatkowie, kasjerka postanowiła ruszyć w jego obronie. Była jedyną osobą, która się na to zdecydowała. Niestety jeden z napastników kopnął ją w nogę, w wyniku czego złamała łąkotkę. ZOBACZ TAKŻE: PiS bezlitośnie bierze się za LIDLa! Sieć będzie musiała skończyć z… - I wtedy na pomoc koledze przybiegła drobna, delikatna dziewczyna. Pani Jola nie zastanawiała się nad własnym bezpieczeństwem. Próbowała zablokować rozjuszonego agresora. Ten z całej siły kopnął ją w nogę. Na szczęście w ostatniej chwili na miejscu pojawiła się policja. Dziewczyna trafiła na pogotowie. Okazało się, że ma pękniętą łąkotkę - czytamy w "Tygodniku Powiśla".

Biedronka ją zwolniła!

"Tak Biedronka podziękowała bohaterce" brzmi napis na pierwszej stronie Puławskiej gazety. To właśnie tam, w listopadzie doszło do niebezpiecznego zdarzenia. O dziwo dopiero dwa dni później temu zdecydowano się o tym napisać. ZOBACZ TAKŻE: Bijatyka w centrum Warszawy! Pieczyński zmasakrowany Kobieta po całej aferze trafiła na 3-tygodniowe zwolnienie. Jak piszą Puławscy dziennikarze, 26  stycznia pod koniec zmiany została wezwana do dyrektora, który wręczył jej niczym nieuzasadnione wypowiedzenie. Pani Jola, która jest samotną matką, straciła swoją pracę. Za rezonans rannej kończyny musiała płacić samodzielnie. - Musiałam z prywatnych pieniędzy zrobić rezonans, który wykazał poziome pęknięcie na granicy trzonu tylnego łękotki przyśrodkowej. W tkankach miękkich zbiera się płyn. Trudno wytrzymać ból - czytamy w "Tygodniku Puławskim". ZOBACZ TAKŻE: Rozróba w Warszawskim Marriotcie! Trwa szaleńcza policyjna obława Teraz zwolniona z pracy bohaterka walczy o odszkodowanie i trzymiesięczną pensję. Aby je otrzymać, pracodawca musiałby zgłosić sprawę jako wypadek przy pracy, a nie wiadomo czy to zrobił. Właśnie dlatego Pani Jola skierowała przeciwko niemu sprawę do Sądu Pracy, który wyda ostateczny wyrok. źródło: "Tygodnik Powiśla"
"}" data-sheets-userformat="{"2":4546,"4":[null,2,11982760],"9":1,"10":2,"11":4,"15":"arial,sans,sans-serif"}">
"}" data-sheets-userformat="{"2":4546,"4":[null,2,11982760],"9":1,"10":2,"11":4,"15":"arial,sans,sans-serif"}"> Następny artykuł