Przed śmiercią brat Adamowicza poszedł do szpitala. Spędził tam całą noc

Przed śmiercią brat Adamowicza poszedł do szpitala. Spędził tam całą noc

Brat Adamowicza zjawił się w szpitalu podczas, gdy walczono o życie prezydenta Gdańska. Spędził tam całą noc, chcąc być jak najbliżej swojego rannego brata. To doświadczenie z pewnością odcisnęło na nim duże piętno.

Brat Adamowicza, Piotr, dziennikarz z przeszłością w opozycji za czasów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, pojawił się w szpitalu, by czuwać przy bracie. Żona prezydenta miasta nie mogła pojawić się w szpitalu od razu, bo w trakcie wydarzeń przebywała akurat w Londynie (dziś poleciał po nią rządowy samolot). Starszy z braci Adamowiczów zjawił się w budynku w nocy, niedługo po dramatycznych wydarzeniach na scenie WOŚP. Był tam podczas długiej, pięciogodzinnej operacji przeprowadzanej na 53-letnim polityku. Pierwsze raporty po jej zakończeniu były szokujące. Okazało się, że prezydentowi przetoczono aż 41 jednostek krwi (każda z nich to około pół litra). Przez cały poniedziałkowy poranek pojawiały się sprzeczne informacje na temat stanu zdrowia Pawła Adamowicza, jednak przed 15.00 na konferencji prasowej lekarze potwierdzili, że prezydent Gdańska zmarł.

Brat Adamowicza zjawił się w szpitalu

Wczorajszej nocy w szpitalu w Gdańsku zjawił się brat polityka, Piotr Adamowicz, który był najbliższym członkiem rodziny obecnym w mieście. Jest on kojarzony z gdańską opozycją z czasów PRL, a także z sukcesami w zawodzie dziennikarza. To on czuwał przy bracie przez całą noc, także podczas trwającej bardzo długo operacji. Wyrazy wsparcia docierają do szpitala w Gdańsku nie tylko z polskich miast, ale z całego świata. Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans oraz burmistrz Londynu Sadiq Khan wyrazili swoje współczucie na portalach społecznościowych. O stanie zdrowia polityka bezpośrednio informował na Twitterze Andrzej Duda. DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD GALERIĄ: Na wieści o utracie dużej ilości krwi szybko zareagowali mieszkańcy Trójmiasta. Wobec informacji zapotrzebowaniu prezydenta na krew mieszkańcy od rana ruszyli do punktów krwiodawstwa. W specjalnym komunikacie miasto Gdańsk i Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy prosiły o oddawanie krwi, najlepiej grupy 0 RhD-. Mężczyzną, który doprowadził do śmierci Pawła Adamowicza na scenie w Gdańsku, jest 27-letni Stefan W., gdańszczanin, który miał problemy z prawem z powodu udziału w napadach na banki. Był on skazany na pięć i pół roku pozbawienia wolności, karę odbył i wyszedł z więzienia pod koniec zeszłego roku. Osoby, które znały W., twierdzą, że sprawiał on wrażenie człowieka niezrównoważonego psychicznie. Podczas 27. finału WOŚP mężczyzna wtargnął na scenę, zaatakował prezydenta i zdobył mikrofon. - Nazywam się Stefan W(...). Siedziałem niewinny w więzieniu. Platforma Obywatelska mnie torturowała. Dlatego właśnie zginął Adamowicz - powiedział 27-latek na scenie. Po chwili został aresztowany przez policję. ZOBACZ TAKŻE NA PIKIO.PL:
  1.  Ile waży Martyna Wojciechowska? Prezenterka wolałaby NIE ujawniać tej informacji
  2. Ile ma lat Elżbieta Jaworowicz? Przeżyjecie prawdziwy SZOK!
  3. Konferencja lekarzy: Złe wiadomości ws. stanu zdrowia Pawła Adamowicza. Błagają o modlitwę
  4. Przełom ws. zamachu na Pawła Adamowicza. Prokuratura ujawniła NOWE, szokujące fakty
  5. MSWiA zabiera głos ws ataku na Adamowicza. Wiemy gdzie była policja
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News