Znikała co roku w wigilię. Po śmierci ujawniono tajemnicę wspaniałej kobiety

Znikała co roku w wigilię. Po śmierci ujawniono tajemnicę wspaniałej kobiety

Boże Narodzenie jest niezwykle radosnym i pięknym czasem dla wszystkich ludzi na świecie. Taki też był dla rodziny Johnny’ego Dorroha, który uroczystości świąteczne spędzał wraz ze swoją matką Suzan. Seniorka rodu w trakcie Wigilii co roku znikała na kilka godzin bez śladu. Dopiero po latach wyszło, jaką tajemnicę skrywała Amerykanka i co sprawiało, że odchodziła na kilka godzin od wigilijnej wieczerzy.

Boże Narodzenie było dla Pani Suzan Dorroh istną przyjemnością. Kobieta, która wśród swoich bliskich słynęła z wielkiego serca i zorganizowania, przygotowania do świąt zaczynała już w sierpniu. O ile pan John zawsze był w stanie dodzwonić się do swojej matki, a także odwiedzić ją, o tyle nie zdawał sobie sprawy, co jego najbliższa krewna robi przez kilka godzin w Wigilię. Po śmierci dowiedział się, jaki był cel nagłego wychodzenia z domu kobiety. Prawda bardzo wzruszyła mężczyznę.

Boże Narodzenie u Dorrohów bez seniorki rodu

Ekscentryczne z pozoru zachowanie matki Johnny'ego Dorroha było prawdziwą tradycją w domu rodzinnym. Pomimo tego, że krewni co rok pytali kobiety gdzie była i co zmusiło ją do opuszczenia wigilijnej wieczerzy, to ta zawsze zasłaniała się słowami o swojej "wielkiej i pięknej misji". Gdy seniorka rodu umarła, wydawać by się mogło, że tajemnicę swoich potajemnych wyjść zabierze do grobu. Tak najprawdopodobniej by właśnie było, gdyby nie list od niejakiego Roberta, który okazał się bardzo dużym przyjacielem matki.

Robert dziękuje seniorce

Okazało się, że Pani Dooroh nie kupowała prezentów w sierpniu tylko dla swoich bliskich. Rodzina pana Roberta była bardzo biedna i nie była sobie w stanie pozwolić na organizację Wigilii, a tym bardziej kupna prezentów dla dzieci. Okazało się, że Suzan w czasie realizacji swojej "misji" przebierała się za Świętego Mikołaja i przez kilka lat obdarowywała potomstwo biednego Amerykanina. Treść listu, jaką dostał syn pani Suzan Dooroh doszczętnie go wzruszył.



DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ - Drogi Johnny, Chce, żebyś wiedział, jak bardzo wraz z moją rodziną doceniamy to, co Twoja matka robiła dla nas przez te wszystkie lata. Co roku w Wigilię przychodziła do nas jako Mikołaj i dawała moim dzieciom prezenty, na jakie sami nie mogliśmy sobie pozwolić. Dawała im buty, koszule, zabawki i cukierki. Wiem, że dzisiaj bardzo brakuje Ci mamy. Nam też. Kochaliśmy ją i chcemy, żebyś wiedział, jak wiele dla nas robiła. Dziękujemy za wszystko, Robert, Nellie i dzieci - głosiła treść pisma. Sam Amerykanin był bardzo wstrząśnięty takim obrotem spraw i wzruszony szczodrością swojej ukochanej mamy, która nie szukała poklasku ze strony bliskich w czynieniu dobra.
ZOBACZ TAKŻE
  1. Skrajna nieodpowiedzialność! Rodzina w hipotermii, chodzili po górach w letnich ubraniach 
  2. Drugi dzień świąt w TVP. Stacja szykuje prawdziwe hity 
  3. Kuba Błaszczykowski: Zarobki piłkarza zwalają z nóg 
  4. Beata Tyszkiewicz: Ile ma lat? Wiek gwiazdy robi wrażenie
Następny artykuł
0 Skomentuj

Którego twardziela z Pierwszej Miłości wolisz?

Komentarze 0

Ocena artykułu