Pismo pracowników zdumiewa. Biedronka nie będzie mogła się z tego wytłumaczyć

Pismo pracowników zdumiewa. Biedronka nie będzie mogła się z tego wytłumaczyć Źródło: Fot. Wikipedia

Biedronka jest jedną z największych sieci marketów w Polsce. Sklepy te, w związku z niedzielnym zakazem handlu, zmieniły swoje godziny otwarcia w soboty. To natomiast bardzo nie spodobało się pracownikom dyskontu. Grożą strajkiem. 

Biedronka weszła w spór ze swoimi pracownikami. O dziwo, nie chodzi o podwyżki, czyli o to o co najczęściej walczą pracownicy. Personel Biedronek domaga się zwiększenia liczby pracowników oraz ochroniarzy. Jednak najważniejszym warunkiem jest zamykanie wszystkich sklepów o tej samej porze. Na tę chwilę markety są zamykane w różnych porach, w zależności od miejsca położenia. Niektóre zamykane są o 22:00, inne o 22:30, a jeszcze inne o 23:00. Pracownicy chcą wprowadzić jedną, stałą porę.

Biedronka i związkowcy "Solidarności"

Organizacja pracowników wytoczyła Biedronce spór zbiorowy. Portal money.pl dotarł do dokumentu związanego z negocjacjami związkowców "Solidarności" ze sklepem. Organizacja żąda, aby w dni poprzedzające niedziele i święta sklepy były czynne do godziny 21, ze względu na "nieuzasadnione obiektywnymi potrzebami pracodawcy wydłużenie godzin otwarcia placówek". - Chcemy żeby sklepy zamykały się w sobotę o rozsądnej godzinie, czyli o 21. Dziś, jeśli sklepy są zamykane w soboty o 23, to pracownicy wychodzą do domu o północy. W mniejszych miejscowościach o tej porze nie funkcjonuje już żadna komunikacja - mówi jeden z pracowników. Biuro prasowe sieci sklepów odpowiedziało na powyższy postulat w ten sposób: - Godziny otwarcia sklepów sieci Biedronka zależą od analizy wielu czynników związanych z lokalnymi rynkami i konkretnymi lokalizacjami. Najważniejszym z nich są zawsze oczekiwania naszych klientów, które regularnie badamy - odparło.
DALSZY CIĄG TEKSTU POD GALERIĄ

W sobotę wieczorem największe tłumy

W sobotę po godzinie 21 Biedronka obsługuje mniej więcej 120 tysięcy klientów, w związku z czym nie zanosi się, aby sieć sklepów odcięła się od takiej ilości konsumentów. Pracownicy jednak nie potwierdzają takiego stanu rzeczy i twierdzą, że ich wieczorna praca nie ma sensu. Przewodniczący handlowej "Solidarności" zrobił rozeznanie wśród europejskich marketów i zauważył, że żaden dyskont nie ma sklepów otwartych do godziny 23. Dodaje, że sytuacja w Polsce jest nienormalna. Biedronka poinformowała, że pracownicy pracujący w nocy z niedzieli na poniedziałek otrzymują od niedawna specjalne dodatki. Jest to 50zł. Absolutnie nie przekonuje to związkowców, jednak oferta dla wielu okazała się korzystna, bowiem korzysta z niej aż 5 tysięcy pracowników miesięcznie. Zbuntowani pracownicy zapowiadają strajki.



ZOBACZ TAKŻE:
  1. Rzucił w 13-latka plastrem żółtego sera. Chłopiec zmarł w konwulsjach
  2. Znamy przyczynę śmierci Konrada Gacy! Sekcja zwłok zdradziła wszystko
  3. Kultowa gwiazda Złotopolskich wygrała w Totka! Co za szczęście
Następny artykuł