Biedronka i Lidl to sklepy, które prześcigają się w promocjach i towarach na wyłączność. Gdy jeden z dyskontów oferuje płaszcze zimowe za 50zł, to drugi wprowadza do oferty pościel od polskiego projektanta mody. Chociaż sieci mocno ze sobą konkurują, to jednej kwestii są ze sobą bardzo zgodne. W kwestii, która jest bliska sercom wielu Polaków.

Biedronka to sklep, w którym zakupy robią miliony Polaków. Sieć cieszy się ogromną popularnością, dlatego każda decyzja marketingowa i wizerunkowa musi być dokładnie przemyślana. Póki co market nie zaliczył na tym polu żadnej spektakularnej wpadki, wręcz przeciwnie – zbieranie naklejek na maskotki przyniosło ogromny sukces, którego nie udało się powtórzyć żadnej innej sieci. Teraz sklep wprowadził inną, dużo poważniejszą innowację. W grę wchodzi (nie)zadowolenie klientów.

Biedronka i Lidl zdecydowały się na krok, na jaki nie odważyły się inne markety. Obrońcy zwierząt biją im brawo

Dwa czołowe dyskonty odważyły się na radykalne zmiany w kwestii przedświątecznych zakupów. Ani w Biedronce, ani w Lidlu nie uświadczymy już żywego karpia. To ogromna postęp, za który wdzięczne są fundacje oraz obrońcy zwierząt. Nie każdemu taki krok się jednak spodoba – w Polsce wciąż jest bardzo dużo osób, które od humanitarnego zabijania zwierząt wolą wieloletnią tradycję. Na problem sprzedaży żywych karpi uwagę zwrócił Cezary Wyszyński z Fundacji Viva.

– Karpie mają mózgi i układy nerwowe i doskonale czują ból. Owszem, karpie nie wydają słyszalnego dla nas dźwięku, ale to nie znaczy, że nie czują – oświadczył.

Mężczyzna nadmienił przy tym, że liczba sklepów przykładających rękę do cierpienia bezbronnych zwierząt wciąż jest zatrważająca.

Poważne straty dla Biedronki i Lidla. Czy klienci się od nich odwrócą?

Nie wszyscy w Polsce gotowi są na zmiany w dziedzinie obrony zwierząt. Znajdą się i tacy, którzy w trzymaniu karpi w plastikowych torbach nie widzą nic złego, a co więcej, sami chcą osiągnąć w ten sposób zysk. Do grona takich osób należy Zbigniew Szczepański, który jest promotorem branży producentów karpia. Mężczyzna pokusił się o odważne prognozy.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Horoskop na 2019 rok. Jakie czekają Cię niespodzianki? Możesz się zdziwić!

– Sklepy, które nie będą sprzedawać żywych karpi, zanotują niższe obroty w okresie świątecznym. Polacy są przywiązani do tradycji związanej z zakupem świeżej ryby, a nie tej leżącej dwa tygodnie w lodówce (…) Żywy karp jest magnesem przyciągającym klientów na zakupy w okresie świątecznym klientów. Właśnie w tym roku zaobserwowaliśmy powrót karpia do sklepów. Tak zrobiła sieć Auchan, która po latach sprzedaży filetów, poprosiła jednego z dużych hodowców o wznowienie sprzedaży żywej ryby prosto z wody – ocenia karpiowy baron, Zbigniew Szczepański.

Wizja pana Szczepańskiego nie są jednak poparte żadnymi badaniami ekonomicznymi. W kontrofensywie do jego słów stają ekolodzy, wegetarianie oraz wielu internautów. Przekonują oni, że o wiele chętniej wybiorą się do sklepów, w których żywe ryby nie są duszone w plastikowych torbach.

Jeżeli jednak wizja mężczyzny się spełni, Biedronka oraz Lidl będą musiały stawić czoło niemałemu kryzysowi. Czas jednak pokaże, jak decyzja właścicieli sieci zostanie ostatecznie odebrana przez samych konsumentów.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Szaleństwo większe niż najlepsze promocje! Rossmann rozdaje produkty za ponad 5 mln złotych
  2.  Polacy nie mogą w to uwierzyć, opozycję zamurowało! Rzecznik PiS naprawdę to powiedziała
  3. Kurdej-Szatan wbija szpile w koleżankę z planu! Wyjawia kulisy „M jak Miłość”, zapamiętamy je długo
  4. TVN próbował ukryć tę porażkę! Wycięli ten fragment z hitowego programu
  5. Dlaczego nie mam ochoty się kochać? Ekspert tłumaczy

500 plus nie jest przyznawane równomiernie. W tych rejonach większość dzieci go nie dostaje

Zobacz również