Poszła do Biedronki, trafiła na zwolnienie i rehabilitację. "Prosiłam, ale obsługa nie wezwała pogotowia"

Poszła do Biedronki, trafiła na zwolnienie i rehabilitację. "Prosiłam, ale obsługa nie wezwała pogotowia" Źródło: youtube.com/bankier.pl

Biedronka będzie miała się z czego tłumaczyć. Jedna z klientek popularnego dyskontu całkowicie niespodziewanie uszkodziła ciało w trakcie zakupów. Najbardziej bulwersująca jest jednak obsługa sklepu, która kategorycznie odmówiła pomocy poszkodowanej.

Biedronka zaliczyła poważną wtopę. Jedna z klientek dyskontu, która przyszła do sklepu zrobić zakupy została przygnieciona przez wielkie drzwi, które znajdowały się w jednej z lodówek. Bulwersująca postawa pracowników sklepu, którzy nie chcieli jej pomóc z ranną nogą, jest skandaliczna. Kobieta liczy na to, że dostanie przeprosiny i odpowiednie odszkodowanie.

Biedronka powinna się wstydzić. Pracownicy nie pomogli klientce

Do opisywanego wydarzenia doszło w Gdyni w 2017 roku. Mieszkanka Trójmiasta, pani Anna przyszła do sklepu, aby zakupić mrożonki. W momencie otwierania lodówki, obluzowane drzwi spadły jej na nogę całkowicie ją miażdżąc. Zapłakana z bólu kobieta wołała o pomoc, lecz pracownicy sieci udawali, że nie widzą całego zajścia.

- Kilka osób widziało całą sytuację. Poprosiłam obsługę, by wezwała pogotowie. Spotkało się to z odmową. Pracownik sklepu powiedział, żebym zadzwoniła na infolinię – mówi pani Anna.

Uraz, którego nabawiła się kobieta był naprawdę dramatyczny. Krwiak, uraz stopy i kolana zmusiły ją do wzięcia urlopu zdrowotnego. Z racji tego, że klientka sieci jest osobą z samozatrudnieniem, to wypadek kosztował ją pozbawienie pensji, jak tez musiała podjąć rehabilitację na własną kieszeń.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Klientka nie mogła liczyć nawet na przeprosiny

Nie dość, że pokrzywdzona spotkała się z dużą obojętnością ze strony osób zatrudnionych w gdyńskim dyskoncie, to nie usłyszała nawet słów przeprosin od sklepu, który zdaje się unikać podejmowania tego tematu.

– Przez cały ten okres nie usłyszałam ze strony Jeronimo Martins Polska wyjaśnienia, jak doszło do zdarzenia. Nikt też mnie nie przeprosił. - mówi pokrzywdzona.

Sklep, po interwencji mediów w sprawie wypadku Pani Anny zdecydował się na krótkie oświadczenie, w którym wyraził żal spowodowany zaistniałą sytuacją.

- Jest nam bardzo przykro, że na terenie naszego sklepu doszło do tego zdarzenia oraz że klientka mogła odczuć kontakt ze strony naszych pracowników jako niewystarczający – czytamy w oświadczeniu Jeronimo Martins Polska.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Przygotujcie chusteczki! Pies podszedł do kocicy i jej kociąt. To, co stało się po chwili, rozłoży was na łopatki!
  2. To była wielka TRAUMA Marty Kaczyńskiej. Tak obrzydliwego żartu się nie spodziewała
  3. Paździoch z Kiepskich w lateksowym stroju i z pejczem domaga się współżycia. Szalone sceny w serialu [ZDJĘCIA]
  4. Dziecko Meghan dało o sobie znać! Są zdjęcia
  5. Dramat Małgorzaty Rozenek. Nie wie, co zrobić ze święconką

Źródło: Wirtualna Polska

Następny artykuł Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News