Lech Wałęsa, stoczniowiec, noblista, założyciel pierwszej Solidarności i były prezydent Polski zapowiedział swoją obecność na lipcowej kontrmiesięcznicy na Krakowskim Przedmieściu.

Ta deklaracja nie spodobała się stoczniowcom z Gdańska, którzy grożą byłemu politykowi użyciem na nim siły, jeśli ten faktycznie zjawi się w Warszawie.

– Niewykluczone, że to nie policja, a stoczniowcy wyniosą Lecha Wałęsę z Krakowskiego Przedmieścia – mówi Wirtualnej Polsce Karol Guzikiewicz ze stoczniowej „Solidarności”.

Motywacją najsłynniejszego z byłych opozycjonistów jest sytuacja innego byłego opozycjonisty – Władysława Frasyniuka, który 10 czerwca został wyniesiony i aresztowany przez Policję. Grozi mu do trzech lat pozbawienia wolności m.in. za naruszenia nietykalności osobistej funkcjonariusza.

Niechęć związkowców wobec ich dawnego bohatera wynika z udowodnienia mu przez IPN współpracy z bezpieką. Mają oni żal za to, że ich okłamał i razem, jak twierdzą, z Donaldem Tuskiem doprowadził do upadku stoczni w Gdańsku.

– Chcemy spojrzeć w twarz Lechowi Wałęsie. Do tej pory nie przeprosił tych, na których donosił. To skandal, że chce protestować na Krakowskim Przedmieściu ramię w ramię z KOD, ekipą związaną z SB, z ich potomkami[…]. Razem z Donaldem Tuskiem doprowadził do zniszczenia Stoczni Gdańskiej. Nie zrobił nic, by ją ratować. Jeżeli on chce konfrontacji, to będzie ją miał. To nie policja wyniesie go z Krakowskiego Przedmieścia, a stoczniowcy. – mówił w wywiadzie dla WP Karol Guzikiewicz, gdański stoczniowiec z Solidarności.

źródło: wp.pl

 

...

Zobacz również