PiS ukrywał to przez 1,5 roku! Właśnie wyszło na jaw

PiS ukrywał to przez 1,5 roku! Właśnie wyszło na jaw

Prawo i Sprawiedliwość w myśl starej zasady, mówiącej, że stan zdrowia rządzącego jet odzwierciedleniem stanu państwa, konsekwentnie ukrywa prawdę o ewentualnych dolegliwościach swoich polityków. Prawda o wypadku, którego doznała Beata Szydło, wyszła na jad dopiero teraz. Starano się ją zatrzeć przez wiele miesięcy.

Wypadki drogowe z udziałem najważniejszych polskich polityków stały się w ostatnich latach niemalże codziennością. Liczbę rozbitych przez BOR/SOP lub inne służby w latach 2015-2018 limuzyn liczyć można w dziesiątkach. Ostatnie głośne zderzenie samochodu wojskowego, w którym pasażerem był Antoni Macierewicz, wydarzyło się 10 maja w samym centrum Warszawy. Była to zwykła stłuczka, w której nikt nie ucierpiał. Inaczej było jednak przy kilku innych okazjach, kiedy wymagająca hospitalizacja wysoko postawionej osoby w państwie była niezbędna. Przydarzyło się to byłej premier, o czym dowiadujemy się dopiero teraz.

Beata Szydło doznała poważnych obrażeń! PiS ukrywał je przez 1,5 roku

10 lutego 2017 w rodzinnym Oświęcimiu Beaty Szydło doszło do zderzenia rządowego BMW z drzewem. W samochodzie znajdowała się szefowa rządu i dwóch ochroniarzy. Oficjalna wersja władz była taka, że winowajcą był 18-letni kierowca Cinquecento, które wymijała kolumna BOR. Jak się okazało w toku śledztwa, nagonka nakręcona przez rząd i sprzyjające mu media była niepotrzebna. Do wniosku prokuratury o umorzenie śledztwa przeciw maturzyście Sebastiana K. jak na razie jednak nikt się nie przychylił. Przez niemal półtora roku PiS ukrywał prawdę. Mówiono nam, że samochód z Szydło jechał wedle przepisów, czyli jedynie 50 km/h, a sama premier wyniku zderzenia z drzewem ucierpiała w sposób nieznaczny. Jak dowiedziała się Rzeczpospolita, było to kłamstwo. Beata Szydło została przetransportowana do szpitala z następującymi obrażeniami: złamaniem mostka, obustronnym złamaniem kilku żeber, raną opłucnej, stłuczenie serca i miąższu płucnego, otarcia naskórka klatki piersiowej oraz podbiegnięcia krwawe powłok podbrzusza i lewego podudzia. Tylko ktoś odporny na ból lub niedoświadczony mógłby nazwać takie konsekwencje wypadku "lekkimi". Siła uderzenia w drzewo była tak wielka, że siedzący po stronie pasażera szef ochrony Szydło Piotr G. Mężczyzna doznał m.in. poważnego złamania trzonu kości udowej, które odłamki przemieściły się w jego ciele. Bez wątpienia był bardzo poważny wypadek, którego powodem mogła być nadmierna prędkość rządowych limuzyn. Co ciekawe była premier w szpitalu spędziła jedynie kilkanaście dni. Chcesz coś nagłośnić? Wiesz o bulwersującej sytuacji, która wymaga zainteresowania mediów? Wyślij maila na adres: naglasniamy@pikio.pl. Na pewno przyjrzymy się Twojej sprawie.



ZOBACZ TAKŻE:
  1. Imperium Rydzyka upada na naszych oczach. Ujawniono listę, która kompromituje Radio Maryja
  2. Cyrk z ośmiorniczkami to przy tym nic! PiS doprowadził do furii większość Polaków
  3. Andrzej Duda pokonany! Polacy wydali ostateczny wyrok
źródło: natemat.pl
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News