PiS chce to ukryć! Inaczej rząd i Szydło będą pogrążeni

PiS chce to ukryć! Inaczej rząd i Szydło będą pogrążeni

Beata Szydło 10 lutego 2017 roku uległa bardzo poważnemu wypadkowi samochodowemu w rodzinnym Oświęcimiu. W śledztwie przesłuchanych zostanie około 100 osób, a prokuratura zamierza utajnić jego niektóre aspekty. Co kryje się za tą decyzją?

Początek zeszłego roku naznaczony został wypadkiem z udziałem rządowej kolumny, w którym ucierpiała prezes Rady Ministrów. Samochód, którym podróżowała, jechał jako drugi z trzech i w wyniku uderzenia w wymijanie Seicento, zjechał na pobocze i zakończył podróż na przydrożnym drzewie. Beata Szydło trafiła na tydzień do szpitala, tak samo, jak jeden z jej ochroniarzy. Pani premier w wyniku zderzenia doznała złamania mostka i obustronnego złamania kilku żeber ze zranieniem opłucnej, stłuczenia serca i miąższu płucnego, otarcia naskórka powłok klatki piersiowej, podbiegnięcia krwawych powłok podbrzusza i podudzia lewego. Wszystko oczywiście trzymano w tajemnicy aż do lata tego roku. Śledztwo toczy się dalej, a oskarżany przez prokuraturę Sebastian K. nie przyznaje się do winy i utrzymuje, że udowodni, że nie ponosi odpowiedzialności za problemy zdrowotne premier i zniszczeń Audi A8.

Beata Szydło boi się pogrążenia?

Jak się dowiadujemy, prokuratorską decyzją proces ws. wypadku zostanie utajniony. Oficjalnie jest ku temu wiele powodów, gównie związanych z "bezpieczeństwem państwa". Służba Ochrony Państwa i organy ścigania boją się wyjścia na jaw danych osobowych uznawanych za najważniejsze osób, informacji dotyczących związanych z ochranianiem urzędników, a nawet standardowych procedur SOP. Spekuluje się, że decyzja ma mieć także na celu niedopuszczenie do wyjścia na jaw kompromitujących dla Szydło i rządu informacji. Oskarżony o nieumyślne spowodowanie wypadku Sebastian K., jest pewny siebie, jeśli chodzi o udowodnienie swojej niewinności, a ciągnące się od 1,5 roku śledztwo, choć miało być szybko zakończone, nadal nie doprowadziło do satysfakcjonującego dla PiS wyroku.

Jak doszło do wypadku Szydło?

Według powszechnie dostępnych informacji wypadek wyglądał następująco: kolumna wioząca premier Szydło do jej domu, wyprzedzała jadącego przed nią Fiata Seicento. Gdy pierwszy samochód minął cywilny pojazd, jego kierowca zaczął skręcać w lewo. Wtedy drugi z rządowych samochodów uderzył w niego, a następnie zjechał na pobocze i uderzył w drzewo. Związane z rządem media natychmiastowo uznały młodego Sebastiana K. za winnego. Śledztwo jednak nie jest takie łatwe. Kierowca zamierza się bronić, twierdząc, że zrobił wszystko zgodnie z przepisami. Manewr wyprzedzania wykonany był ponadto na podwójnej ciągłej i na skrzyżowaniu. Świadkowie zeznali ponadto, że kolumna nie miała włączonej sygnalizacji świetlnej.
ZOBACZ TAKŻE: 
  1. Kulisy festiwalu TVN w Sopocie: Głośny wybuch, artyści byli przerażeni
  2. Poseł PiS zapadł się pod ziemię! Kaczyński nie wie, co się dzieje
  3. Wałęsa po latach pokazał się z żoną. Niesamowita przemiana b. pierwszej damy
źródło:se.pl Następny artykuł