Podliczyli Beatę Szydło. Ponad 100 tysięcy zniknęło w mgnieniu oka

Podliczyli Beatę Szydło. Ponad 100 tysięcy zniknęło w mgnieniu oka

Beata Szydło w ostatnim czasie wypadła trochę z politycznego obiegu, co nie znaczy, że udało jej się uwolnić od echa wielkiej afery. Media dowiedziały się w końcu, ile kosztowały wybryki kolumny rządowej, która wiozła byłą panią premier. Aż trudno w to uwierzyć, ale straty obliczono na ponad 100 tysięcy złotych.

Beata Szydło prawdopodobnie wystartuje w nadchodzących wyborach do Europarlamentu. Oznacza to, że przez jakiś czas zniknie z rodzimej sceny politycznej. Może okazać się to dla niej dobrą opcją, gdyż uwolni ją od kolejnych wpadek. Wypada przyznać, że dotychczasowe skandale, w których odegrała główną rolę, są nie tylko szkodliwe wizerunkowo, ale i kosztowne. Właśnie podliczono cenę, jaką trzeba było zapłacić za kolizję kolumny byłej premier.

Beata Szydło ostatecznie podliczona. Ponad 100 tysięcy złotych za kolizję

"Drobna stłuczka", w której uczestniczyła kolumna Beaty Szydło miała miejsce pod Oświęcimiem w październiku ubiegłego roku. Uczestniczyły w niej dwa samochody kierowane przez funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa oraz jeden pojazd prywatny. Na szczęście nikt nie odniósł poważnych obrażeń, czego nie można powiedzieć o autach. Poseł Platformy Obywatelskiej, Krzysztof Brejza, złożył jakiś czas temu interpelację poselską, w której pytał o to ile konkretnie przeznaczono na naprawę powstałych szkód. Do odpowiedzi przygotowanej przez SOP dotarła właśnie Wirtualna Polska. Z pisma dowiadujemy się, że prace naprawcze przy Audi Q7 pochłonęły dokładnie 43 144,66 złotych. Za tę kwotę dokonano naprawy: przedniego zderzaka, błotnika i chłodnicy wody, oleju i klimatyzacji. Odrestaurowano również przednią pokrywę i przednie reflektory.
DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ I FILMEM Wychodzi jednak na to, że tak naprawdę nie była to duża kwota. W przypadku drugiego samochodu, w tym przypadku marki BMW, wydano ponad 90 tysięcy złotych. - Koszt przywrócenia auta do stanu sprzed kolizji szacowany jest na 91 981,02 zł - informuje pismo Służby Ochrony Państwa. W tej kwocie znalazły się naprawy związane z uszkodzeniem: przedniego zderzaka, przedniej pokrywy, przedniego reflektora, tylnego zderzaka, pokrywy bagażnika, tylnych lamp oraz tłumika końcowego. Podliczone naprawy obydwu pojazdów pochłonęły 135 125,68 złotych. SOP poinformował również, kto poniósł koszty napraw i wypada przyznać, że sytuacja prezentuje się bardzo ciekawie. Oba samochody miały oczywiście wykupione OC, ale nie posiadały AC. W takim przypadku naprawa szkód została pokryta z ich uposażenia do wysokości trzykrotnego miesięcznego uposażenia. Różnicę pokrył oczywiście SOP, czyli koniec końców i tak największe koszty musieli ponieść podatnicy.
ZOBACZ TAKŻE
  1. Mamy film z incydentu pod Pałacem Prezydenckim! Policjant pod kołami auta 
  2. Agata Duda pożegnała przyjaciółkę. Po 20 latach dała jej wspaniały prezent 
  3. Córka prezydenta jest oszałamiająco PIĘKNA! Aż trudno uwierzyć, co robi ze swoim życiem
  4. Co łączy Małgorzatę Braunek i Korę? Ta informacja zmrozi wam krew w żyłach!
  Następny artykuł