Zachodnie media głównego nurtu są przekonane, że wybór Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej jest jedynie formalnością. Choć podobną pewność okazywano podczas referendum ws. Brexitu czy wyborów w USA, co zakończyło się kompromitacją, to obstawienie zwycięstwa Tuska nie wydaje się specjalnie ryzykowne. Nie słychać bowiem o żadnym kontrkandydacie, który mógłby mu zagrozić. Jeszcze. 

Według Financial Times, Beata Szydło sondowała część krajów członkowskich UE ws. ich poparcia dla innego kandydata: Jacka Saryusz-Wolskiego. Polityk ten został deputowanym do Parlamentu Europejskiego z ramienia Platformy Obywatelskiej.

Media błyskawicznie nagłośniły wiadomość, a Saryusz-Wolski podsycił jeszcze plotki. Dzień po wycieku, polityk opuścił Platformę Obywatelską i wstąpił do Polski Razem Jarosława Gowina.

Trudno jednak doszukać się powodu, dla którego jakikolwiek kraj członkowski UE miałby głosować na Saryusza-Wolskiego. Beata Szydło chce to zmienić zaczynając od najważniejszego kraju Unii – Niemiec.

Według informacji Roberta Mazurka z RMF Beata Szydło zaplanowała na dziś rozmowę telefoniczną z Angelą Merkel. Miały paść trzy argumenty:

1. Donald Tusk nie zapobiegł Brexitowi;
2. Donald Tusk pozostawał bierny ws. kryzysu migracyjnego;
3. Donald Tusk angażuje się w sprawy krajowe, otwarcie walcząc z legalnie wybranym rządem.

Nie wiadomo, czy Merkel da się przekonać do głosowania przeciw Tuskowi. Z całą pewnością można jednak stwierdzić, że opozycja błyskawicznie wychwyciła hipokryzję rządu. PiS bardzo długo opierał się na retoryce miażdżącej donoszenie na Polaków Niemcom i innym krajom UE. Teraz jednak Beata Szydło osobiście skarży się na Tuska Angeli Merkel.

Zobacz również