Beata Szydło pełniła funkcję Prezesa Rady Ministrów do grudnia ubiegłego roku. Jej dymisja była kontrowersyjna – wiele osób mówiło, że Kaczyński celowo upokorzył kobietę. Przyczyny zajścia takiej sytuacji nie zostały do tej pory jednak ujawnione. W końcu była premier zdecydowała się zabrać głos. 

Beata Szydło przez ostatnie kilka miesięcy nie była obecna w polskiej polityce. Po swojej dymisji w grudniu 2017 roku kobieta odsunęła się od szczytu świata polityki i mediów, pozostając w cieniu. Sama sprawa jej rezygnacji ze stanowiska była niezwykle kontrowersyjna – polityk zmuszona została do rezygnacji z dnia na dzień, choć o tym, że taka decyzja musi wcześniej czy później zapaść mówiło się długimi tygodniami.

Co więcej prezes PiS potraktował kobietę wyjątkowo nieelegancko – dużo osób ze świata polityki stwierdziło wręcz, że ją okrutnie upokorzył. Dokładne kulisy całej sprawy nie były znane, wypowiadać się nie chciał do tej pory zarówno Kaczyński, jak i sama kobieta. Teraz w końcu Szydło zdecydowała się zabrać głos.

Dymisja Beaty Szydło

Beata Szydło funkcję Prezesa Rady Ministrów sprawowała dwa lata od listopada 2015 roku. Jej dymisja w grudniu ubiegłego roku wywołała wiele kontrowersji, a wszystko przez atmosferę w której się odbyła. Dopiero co była premier pytała polityków PO z sejmowej mównicy dlaczego chcą ją odwołać, a już kilkanaście godzin później zmuszona została do złożenia decyzji o swojej dymisji na ręce Jarosława Kaczyńskiego.

Komentatorzy życia politycznego oraz politycy zgodnie twierdzili, że okoliczności odwołania Szydło były wyjątkowo nieprzyjemne. Zarzucano Kaczyńskiemu, że celowo upokorzył kobietę na oczach całej Polski, jednak ani on, ani sama Beata Szydło nigdy nie odnieśli się do sprawy, ani nie podali powodów takiego rozwiązania współpracy.

Beata Szydło w końcu zdecydowała się zabrać głos

Beata Szydło po ponad pół roku od dymisji w końcu zdecydowała się publicznie wypowiedzieć na temat swojego upokorzenia. Była Premier zdaje się widzieć plusy z zaistniałej sytuacji.

– Miałam to szczęście, że zostałam odwołana tuż przed świętami Bożego Narodzenia. To, że mogłam wyjechać do domu, spędzić ten czas z rodziną, a potem ulga, że to nie są już moje problemy. Myślę, że w polityce trzeba umieć przeżywać takie rzeczy, człowiek się hartuje – opowiadała kobieta w rozmowie z wp.pl.

Oczywiście nie udawała, że złożenie dymisji było dla niej łatwe i przyjemne. Żaliła się na wszechobecny stres oraz zmęczenie, doskwierały jej również nieustające pytania, bo przecież nie można odejść w takim momencie i nie zainteresować mediów. Dalej kobieta zgodziła się powiedzieć parę słów o zachowaniu Jarosława Kaczyńskiego.

– Kiedy ta decyzja zapadła, miałam ogromne wsparcie od Jarosława Kaczyńskiego. On mnie mocno wspierał i oboje umówiliśmy się na pewne rozwiązania i jestem mu za to wdzięczna – wyznała kobieta.

Takich słów nie spodziewał się po byłej premier chyba nikt. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, jak Jarosław Kaczyński potraktował swoją prawą rękę na oczach całej Polski.

ZOBACZ TAKŻE: 

  1. Najnowszy sondaż nie pozostawia złudzeń. Wiemy, gdzie wygra PiS
  2. Tajne spotkanie premiera z Małgorzatą Gersdorf! To się miało nie wydać
  3. Justyna Żyła lansuje się na sprawie rozwodowej

Dlaczego Jarosław Kaczyński się nie ożenił? 9 pilnie strzeżonych sekretów prezesa PiS


Na celowniku PiS: Gwiazdy, które naraziły się władzy [ZDJĘCIA]

Zobacz również