Współpracownicy Bartłomieja M. ujawniają wszystko. "Zdemoralizowany typ"

Współpracownicy Bartłomieja M. ujawniają wszystko. "Zdemoralizowany typ"

Czekolada z reguły kojarzy się z czymś przyjemnym. Niestety nie wszyscy mogą mieć z nią pozytywne skojarzenia. Współpracownicy Bartłomieja M. - byłego rzecznika MON-u. ujawniają całą "słodką" prawdę o byłym przełożonym. "To zdemoralizowany typ!" - tak nawyki żywieniowe ostatnio zatrzymanego 29-latka komentują jego byli pomocnicy w MON-ie. 

Czekolada z reguły przywołuje do głowy pozytywne skojarzenia. Zawarte w niej substancje powodują wydzielanie się serotoniny i endorfin, co powoduje u spożywającego uczucie szczęścia. Jeśli wierzyć słowom jednej z byłych współpracownic Bartłomieja M. - były rzecznik prasowy Ministerstwa Obrony Narodowej musiał być najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Mowa oczywiście o ilościach czekolady spożywanej przez byłego urzędnikiem, które mogą przyprawić o zawrót głowy.

Czekolada "grzeszną przyjemnością" Bartłomieja M.

Były rzecznik prasowy ministerstwa uwielbiał słodycze, a czekolada ma być jego ulubionym przysmakiem. Te słowa znajdują potwierdzenie w wypowiedzi byłej pomocnicy Bartłomiej M. Wspomina ona historię z czasów jej pracy dla kontrowersyjnego urzędnika. Jej były przełożony miał pewnego razu w eskorcie trzech pułkowników z Ministerstwa Obrony Narodowej udać się do szpitala wojskowego. Powodem nagłej wizyty miał być ból zęba Bartłomieja. - Wściekał się i wykrzykiwał, że jeśli będzie go dłużej boleć, to wypie*li kogoś z roboty - powiedziała wspominana wcześniej współpracownica w rozmowie z dziennikarzami "Sieci".

Współpracownicy nie zostawiają na nim suchej nitki

Inni asystenci zwracają uwagę opinii publicznej na kolejny aspekt pracy zatrzymanego przed tygodniem byłego rzecznika. Wspominają o ogromnych kolejkach jakie ustawiały się przed jego gabinetem. Porównują je do dobrze znanych kolejek z czasów PRL-u, które były wtedy na porządku dziennym. Współpracownicy dodają również, że nikt nie był zwolniony z czekania na spotkanie z Bartłomiejem M. Nawet wojskowi, mogący poszczycić się wysoką rangą, musieli swoje "odstać". To pokazuje, jak trudnym w kontakcie i ciężkim do uchwycenia przez interesantów był ówczesny rzecznik prasowy Ministerstwa Obrony Narodowej. Zdarzały się także sytuacje, kiedy osoba, której udało się przetrwać czas oczekiwania na przyjęcie przez M., musiała poczekać kolejne kilka chwil. Były rzecznik był wtedy w trakcie spożywania posiłku. DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ I FILMEM: Ponadto warto też wspomnieć o tym, jak bardzo "humorzasty" był M. Nie wiadomo było co wydarzy się za chwilę. Byli współpracownicy mówią, że o tym, kto dostanie reprymendę lub zostanie zwolniony, decydował bardziej nastrój Bartłomieja M. niż racjonalne argumenty za lub przeciw decyzji.

Bartłomiej M. zatrzymany

Bartłomiej M. ukończył Wyższą Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Po wyborach parlamentarnych w 2015 roku został nominowany przez Antoniego Macierewicza na rzecznika prasowego Ministerstwa Obrony Narodowej mimo wcześniejszego braku doświadczenia odpowiedniego do tej funkcji.   Pod koniec stycznia br. razem z piątką innych podejrzanych został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Wśród zatrzymanych są również Radosław O. - były członek zarządu spółki PGZ S.A, Mariusz Antoni K. - parlamentarzysta i były polityk PiS-u oraz inni pracownicy MON-u i PGZ S.A. Jednym z głównych zarzutów stawianych grupie, jest wykorzystywanie swojej pozycji do uzyskiwania korzyści materialnych. ZOBACZ TAKŻE NA PIKIO.PL:
  1. DRAMAT córki Beaty Tyszkiewicz. Przed laty jej przyjaciel popełnił na jej oczach samobójstwo
  2. Wzruszający gest Basi Kurdej-Szatan! Wybudowała rodzicom LUKSUSOWY dom
  3. Nie tylko Misiewicz. CBA zatrzymało kolejnego polityka PiS
  4. Co za zwrot! Misiewicz nie wytrzymał i się ODCIĄŁ, wielka burza w PiS
  5. Zmieniono statut PGZ tylko po to, żeby ulubieniec Macierewicza mógł dostać pracę w radzie nadzorczej
 
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News