Skandal polityczny w Stanach Zjednoczonych wywołała wypowiedź republikańskiego kandydata na prezydenta, Donalda Trumpa. Podczas spotkania z wyborcami w Karolinie Północnej biznesmen miał wypowiedzieć słowa, które jego krytycy natychmiast wzięli za podżeganie do zabójstwa.

Podczas spotkania miliarder poruszył temat dostępu do broni palnej. Trump mówił o tym, że kiedy wygra Clinton, dostęp do broni zostanie drastycznie ograniczony. Miałoby się to stać po tym, jak demokratka obsadzi nowego sędziego Sądu Najwyższego. Wtedy demokraci będą mieli w amerykańskim SN przewagę.

„Jak ona wybierze swoich sędziów, nic już nie będziecie mogli zrobić. Chociaż… może ludzie od drugiej poprawki będą mogli, nie wiem…” – powiedział Trump.

Te słowa wywołały wrzawę wśród środowisk sympatyzujących z Clinton. „Ludzie od drugiej poprawki” są bowiem znani w USA jako posiadacze i zwolennicy dostępu do broni palnej. Wyborcy i popierające Clinton media mówią więc o tym, że Trump zachęca do zabicia Clinton. W sprawę zaangażowały się też lewicowe gazety z Europy – brytyjskie Independent czy The Guardian otwarcie piszą, że „Trump chce zastrzelić Clinton”.

„Donald Trump zasugerował, żeby ktoś zabił Hillary Clinton. Musimy poważnie traktować wypowiedziane słowa”  – powiedział Eric Swalwell, kalifornijski kongresmen.

Chociaż sztab wyborczy Trumpa wydał oświadczenie, w którym tłumaczy, że „Donaldowi Trumpowi chodziło o coś innego”, demokratyczni wyborcy nie dają temu wiary. Wedle oświadczenia sztabu biznesmen miał na myśli „zjednoczenie zwolenników posiadania broni” i przeciwstawienie się zmianom w konstytucji.

POLUB FANPAGE PLURALISTYCZNEGO, BEZSTRONNEGO SERWISU O POLITYCE, BY BYĆ NA BIEŻĄCO

Obserwuj Pikio.pl na Twitterze, tam więcej informacji!

źródło: tvp.info
pt

...

Zobacz również